[Recenzja] Bandi – Oskarżenie

Bandi to po koreańsku „świetlik”. Świetlik, który oświetla to, co na co dzień jest w cieniu: Koreę Północną. Kraj, o którym wiemy mało albo jeszcze mniej. I co najważniejsze – wyjmuje z anonimowej masy Koreańczyków indywidualne historie. „Oskarżenie” to zbiór sześciu opowiadań, napisanych w okresie…

Bangkok, czyli „Wenecja Azji”?

W żyłach Bangkoku płynie woda. Schowane pod tkanką ulic, chodników, mostów, śmieci i smogu, dla wielu pozostają niezauważone. To właśnie z wodnej perspektywy to miasto urzekło mnie najbardziej. Niektórzy nazywają Bangkok „Wenecją Wschodu”. Coś w tym jest, bo miasto przecinają setki mniejszych i większych kanałów.…

Między słowami. Osaka 2016.

Kłębiące się tłumy złożone z samotnych jednostek. Ciepłe ciała, lepkie powietrze, oślepiające neony. Krzyki pijanych salarymanów z małych knajpek, alejki przesiąknięte potem i wonią alkoholu. Chcą mówić, ale nie chcą by ktoś usłyszał. Ktoś, czyli swój. Rozmowa z gaijinem, z obcym, to furtka. Darmowa terapia,…

Yōkai (妖怪) – japońskie kobiety demony

Japońskie legendy pełne są opowieści o upiorach, duchach, zjawach i potworach, które często trudno rozpoznać od ludzi. Wiele z nich to kobiety – bezlitosne, poszukujące zemsty, nie stroniące od przemocy, ale także nieszkodliwe, podobne do kobiet z krwi i kości, z nadprzyrodzonymi umiejętnościami. Legendy o…

Islandia – urywki z podróży

Za każdym razem, kiedy próbuję napisać coś o islandzkiej naturze, do mojej głowy przychodzą same superlatywy. Oklepane, grafomańskie, aż bolą od nich zęby. Dlatego zapraszam do przejrzenia galerii zdjęć. Oceńcie to sami. Islandia wygląda jak kraina nie z tej ziemi. Lodowce, pola lawy, wulkany, zielone…

Persepolis (پارسه) – z wizytą u perskich królów

Pamiętam jak przez mgłę lekcje historii w szkole o cywilizacjach, których już dawno nie ma. „Było, minęło” – myślałam, spoglądając na małe zdjęcia ruin. W Persepolis zrozumiałam jednak, że jest inaczej. Że historia nie staje w miejscu, że istnieje wśród nas, nawet jeśli już w nieco…

Jazd (یزد) – łapiąc wiatr i uśmiechy

W Jazdzie zatopiłam się bez reszty. Przyjechałam do niego o piątej nad ranem i prosto z dworca ruszyłam na zwiedzanie starego miasta. Wąskie uliczki między domami z suszonego błota wciągają, niczym do innego wymiaru i wypluwają po jakimś czasie już w zmienionej formie. Tutaj, gdzieś…