Bye bye Europe

Dopiero teraz, czekając na boarding mojego lotu do Tokyo na londyńskim Heathrow, czuję, że naprawdę ziści się to, o czym marzyłam chyba od zawsze – o mieszkaniu przez jakiś czas w Japonii. Niby jestem jeszcze w Europie, ale dookoła mnie słyszę głównie japoński i próbuję wmówić sobie, że co nie co rozumiem i że jakoś z głodu w tym Tokio nie zginę, a jeśli nawet tak, to nie od razu. Jest też kilku przerażonych i podekscytowanych zarazem Europejczykow – jeden wysoki chyba na 3 metry i z długimi do ramion blond włosami – nie do końca jestem pewna, czy choć przez chwilę uda mu się uniknąć tych wszystkich rzucanych okradkiem ciekawskich spojrzeń.

Prawie zawsze, kiedy podróżuję japońskim pociągiem, mam świadomość, że kątem oka większość pasażerów mnie obserwuje. Na początku wydawało mi się, że po prostu popadam w paranoję, spójrz przecież, powtarzałam sobie, wszyscy zapatrzeni są w swoje migające komórki, nintendo, albo pomiętolony egzemplarz mangi, czemu mieliby patrzeć akurat na ciebie. A jednak. Zrozumiałam to dopiero, gdy zobaczyłam pewnego dnia na końcu wagonu innego gaijina*, którego obserwowało kilkadziesiąt par oczu, które wracały w mig do swoich komiksów i wymyślnych elektronicznych gadżetów wtedy gdy obiekt ich zainteresowania podniósł głowę znad przewodnika „Top 10 Tokyo.”

Zanim wsiąde do samolotu, w którym spędze 13 godzin, trzymam kciuki za to, żeby w promieniu 10 m ode mnie nie znalazło się żadne rozwydrzone dziecko. Na szczęście, tym razem zaopatrzyłam się już jak prawdziwy weteran lotniczych podróży w opaskę na oczy i stopery do uszu. Tak na wszelki wypadek.

Zastanawiam się też, czy to pisanie ma większy sens, ale zobaczymy co z tego wyjdzie. Przypominam sobie prośby kilku osób i to, że pomyślałam “a czemu nie?”. A raczej – stwierdziłam, że może warto, aby uniknąć (niestety zbyt często zdarzających się w przeszłości) sytuacji, aby ktoś, kto sobie nagle o mnie przypomni nie wydzwaniał o 3 nad ranem a potem przepraszał przez pół godziny, że zapomniał o 7-godzinnej różnicy czasu.

Niewyspana, zestresowana i podekscytowana zarazem rozpoczynam największą przygodę swojego życia.

Karolina

autor:

Cześć! Mam na imię Karolina. Jestem absolwentką japonistyki na Oxfordzie i piszę tutaj głównie o Azji Wschodniej. W wolnych chwilach czytam, gotuję wegańskie pyszności i próbuję wymyślić, jak choć trochę ulepszyć świat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *