便利 (benri)

Jednym z pierwszych słów, które uczy się każdy zaczynający swoją przygodę z językiem japońskim jest benri (便利). Benri to przymiotnik oznaczający: praktyczny, wygodny, funkcjonalny, użyteczny. Ucieleśnieniem tej definicji są japońskie pociągi. W przeciwieństwie do PKP, w Japonii niezwykłą rzadkością są spóźnienia, nawet te najmniejsze. Jeśli pociąg jest spóźniony kilkanaście minut to, cytując księdza Natanka – „wiedz, że coś się dzieje.” Z reguły przyczyną większych spóźnień są częste w Tokio samobójstwa, ja sama kilkakrotnie podczas mojego miesięcznego pobytu w Tokio rok temu byłam świadkiem spóźnienia z powodu „jinshin jiko” (人身事故), co dosłownie oznacza wypadek, w którym były ofiary lub ranni, ale z reguły jest to po prostu eufemistyczne określenie na to, że jakaś biedna dusza postanowiła skończyć swój żywot, skacząc pod pędzący pociąg. Co jest chyba w tym wszystkim najsmutniejsze to fakt, że taki komunikat nikogo nie rusza, wszyscy nadal siedzą i patrzą się w swoje komórki i czekają te kilka minut, aż bardzo sprawne w tej kwestii japońskie służby zrobią porządek i pozwolą pasażerom kontynuować swoją podróż. Zresztą, jeśli pociąg ma spóźnienie, przy wyjściu z dworca, obsługa często rozdaje karteczki z poświadczeniem, że pociąg był spóźniony o tyle i tyle minut. To zaświadczenie daje się następnie nauczycielowi w szkole czy też przełożonemu w pracy w ramach usprawiedliwienia, bo spóźnienia są bardzo źle odbierane w japońskiej kulturze.

train1

Wróćmy jednak do bardziej pozytywnych aspektów wygody japońskich pociągów.

Po pierwsze, na każdej stacji, na której do tej pory byłam w Japonii, zaznaczone są miejsca gdzie będą się otwierać drzwi, żeby mogła dokładnie tam uformować się kolejka. Zazwyczaj są to oznaczenia na platformie, które widać z daleka i zaraz nawet bardzo mało rozumny człowiek domyśli się o co chodzi. Niestety, za pierwszym razem kiedy miałam jechać pociągiem, trafiłam na stację, gdzie te oznaczenia były na przeciwległej ścianie. Wchodzę więc na peron i widzę ludzi stojących w mini-kolejkach w równych kilkumetrowych odstępach między tymi kolejkami. Stanęłam w jednej z nich, zastanawiając się, czy mają oni jakiś dodatkowy zmysł, którego ja nie posiadam, że ot tak, zaczęli ustawiać się w kolejki i jeszcze na dodatek okazało się, że dobrze trafili i wszystkie kolejki były dokładnie zgrane z drzwiami. Wsiadam do tego pociągu i widzę, że to samo ma miejsce na innych stacjach. Przez chwilę miałam bardzo nieprzyjemne uczucie, że znalazłam się w jakimś kraju robotów, istnym matriksie. Chwilę po tym jak totalnie skonfundowana wysiadłam na stacji docelowej, zobaczyłam po odjeździe pociągu znaki na przeciwległej ścianie i odetchnęłam z ulgą, bo już nie wiedziałam, czy to ja jestem jedyna normalna w krainie wariatów, czy też jedynym wariatem w krainie normalnych ludzi.

train2

Oprócz tego są specjalnie wydzielone sektory dla wagonów tylko dla kobiet – jousei senyou sharyou (女性専用車両). W dni powszednie mogą nim jeździć tylko kobiety, dzieci i osoby niepełnosprawne.

Niektóre wagony mają też inne oznaczenia, np. często co któryś wagon jest lżej klimatyzowany, co na przykład mnie bardzo cieszy, bo Japończycy upodobali sobie nastawianie klimatyzacji na chyba -10  stopni Celsjusza. Chociaż… nie dziwi mnie to, bo przecież Japończycy ubierają się latem w długie rękawy, rękawiczki, rajstopy, leginsy i inne takie, tylko po to żeby ukryć się przed morderczymi (w ich mniemaniu) promieniami słońca. I potem gotują się żywcem, więc nastawiają temperaturę jak w zamrażalniku, żeby móc chwilkę odetchnąć.

Co więcej, na każdej stacji znajdują się rozkłady jazdy, często z rozpiskami wagonów, gdzie który wagon zatrzymuje się na danej stacji. Na pierwszy rzut oka wydaje się to totalnie nieprzydatną informacją, dopóki nie trzeba zdążyć z przesiadką w minutę, to wtedy po uprzednim sprawdzeniu wagonów, wiadomo, w który wsiąść, żeby przejście do następnego pociągu było tuż obok. Niektórzy wybierają te wagony ze względu na bliskość windy czy schodów ruchomych, albo wyjścia z dworca. Niestety, na moim peronie nie udało mi się takiej znaleźć, ale informacje o tym są wyświetlane w pociągach na małych ekranikach nad drzwiami, a obok z reguły wisi tablica z dokładnie narysowaną siecią połączeń:

train3train4

Same dworce także mają co kilka metrów tablicę z dokładnym rozkładem jazdy, mapą połączeń, etc.

train6

Myślę, że warto wspomnieć też o samych dworcach. Jak wiadomo, w Polsce dworce nie cieszą się z reguły dobrą famą i często okolica dookoła dworca też niej jest miejscem, gdzie chcielibyśmy przebywać sami po zmroku. W Japonii jest dokładnie na odwrót, to dworce są centrum życia danej okolicy. W pobliżu dworca zawsze znajdują się sklepy, poczta, urzędy, itp. Ja mieszkam niedaleko dworca podmiejskiej linii, więc znajdują się przy nim raczej małe sklepiki i konbini, ale przy dworcu Shinjuku czy Ikebukuro znajdują się luksusowe domy handlowe, gdzie jeśli mamy chwilkę czasu między pociągami, możemy ot tak wskoczyć sobie do butiku Prady.

Na każdym dworcu, nawet miniaturowym, znajduje się zawsze kilka sztandarowych udogodnień – szafki na bagaż, automaty z napojami i słodyczami, skrzynka pocztowa, etc.

train7

Oprócz tego, po wyjściu z dworca nie trzeba się specjalnie martwić, że człowiek się zgubi, bo przy większości stacji znajdują się mapki okolicy, z zaznaczonymi najistotniejszymi miejscami:

train8

Pociągi, jak i cała sieć transportu w Japonii są u mnie głównym źródłem tęsknoty po powrocie do Polski. W Japonii mało kto jeździ na co dzień samochodami, więc ulice nie są do granic niemożliwości zapchane autami, jak to ma miejsce w wielu polskich miastach. Jednak nie tylko kolej podmiejska jest taka wygodna, pociągi dalekobieżne, a zwłaszcza shinkanseny, są tak dobrze zorganizowane i przemyślane w wielu aspektach (np obracające się siedzenia, żeby nie musieć jechać tyłem pół drogi, jak to ma miejsce na trasie Szczecin-Warszawa…). Ale o magii dalekobieżnych pociągów w Japonii napiszę przy najbliższej dalszej podróży i to pewnie nie raz.

Karolina

autor:

Cześć! Mam na imię Karolina. Jestem absolwentką japonistyki na Oxfordzie i piszę tutaj głównie o Azji Wschodniej. W wolnych chwilach czytam, gotuję wegańskie pyszności i próbuję wymyślić, jak choć trochę ulepszyć świat.

  1. Andrzej B.

    Pan Jakub Karnowski, prezes PKP SA mógłby to przeczytać …… , przepraszam rozmarzyłem się …. 😉

  2. Oizumigakuen! Mieszkałam tam w zeszłym roku 🙂 懐かしくなった!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *