富士山 (Fuji-san)

Jak bardzo byłam w błędzie, myśląc, że tajfun przyniesie ze sobą słotę i jesień! Dzisiaj od rana świeci piękne słoneczko i nawet smog wydaje się mniej straszny niż zwykle. Wybiegłam więc na dach, bo rzadko się zdarza, żeby Tokio zostało pobłogosławione bezchmurnym niebem i moim oczom ukazało się to, na co długo czekałam, Góra Fuji:

fujisan

Wiem, że na pocztówkach z Japonii Fuji wygląda o wiele bardziej majestatycznie i przytłacza swoim ogromem, ale nie macie pojęcia, jak bardzo ucieszył mnie ten widok. W tamtym roku za każdym razem, gdy byłam w jakimś popularnym punkcie widokowym, całą panoramę Tokio przysłaniały chmury i smog, więc jest to pierwszy raz, kiedy nareszcie zobaczyłam jeden z największych symboli Japonii.

Po takim początku dnia nie przeraża mnie nawet popołudniowa wizyta w urzędzie miasta i kontakt z przerażającą japońską biurokracją, przy której chowa się nawet ta brytyjska. A to naprawdę jest spory wyczyn.

Karolina

autor:

Cześć! Mam na imię Karolina. Jestem absolwentką japonistyki na Oxfordzie i piszę tutaj głównie o Azji Wschodniej. W wolnych chwilach czytam, gotuję wegańskie pyszności i próbuję wymyślić, jak choć trochę ulepszyć świat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *