葉山 (Hayama) czyli plażowanie nad Pacyfikiem

Tokio bardzo szybko potrafi przytłoczyć swoim ogromem i niepojętą wręcz liczbą ludzi, więc wczoraj wybrałam się na pobliski półwysep Miura (三浦), gdzie spędziłam większość dnia spacerując, wylegując się w słońcu i zażywając kąpieli w Pacyfiku!

Po prawie 2-godzinnej podróży, spotkałam się z koleżanką, która mieszka w nadmorskiej miejscowości o nazwie 葉山 (Hayama) i wybrałyśmy się na najpopularniejszą z plaż w Hayamie o nazwie Isshiki.

hayama2

Był to chyba całkiem dobry wybór, w końcu przy tej samej plaży ma swoją zimową rezydencję rodzina cesarska! Oczywiście nie widać ani kawałka ich rezydencji, ale można popatrzeć sobie na okalający go mur i mieć świadomość, że jeśli nawet sam cesarz upodobał sobie tą plażę, to pewnie jest niezgorsza.

hayama4

O dziwo, mimo wspaniałej pogody, na plaży nie było nikogo, oprócz kilku narwanych surferów (ponoć Hayama znana jest w Japonii jako miasto o najbardziej „hawajskiej” atmosferze) i znudzonych tubylców. Zresztą, dla mnie to nawet lepiej, bo nie musiałam się martwić, że zaraz zdepczę kogoś smażącego się na ręczniku. Japończycy uznają, że wrzesień nie jest już sezonem na pływanie i plażowanie i po prostu już tego nie robią. I nie ważne, że mają wolny czas, że pogoda jest świetna, a woda przejrzysta i ciepła – sezon plażowy się zakończył i już.

hayama3

Dzięki takiemu podejściu Japończyków miałyśmy prawie całą plażę dla siebie. Na zdjęciu nie widać dobrze prawdziwego koloru piasku, ale jest on ciemno-brązowy, a nawet czarny. Wulkaniczny piasek to ciekawa odmiana po żółciutkim piasku na nadbałtyckich plażach

.hayama1

Po kilku godzinach, jak już miałam dość plażowania na co najmniej kolejny rok, pochodziłam trochę po spokojnej okolicy i skierowałam się w stronę molocha jakim jest Tokio. Fascynującego, nigdy nie śpiącego molocha, którego chyba nie da się nie lubić. Nie da się go też nigdy do końca poznać – w końcu w metropolii Tokio-Jokohama mieszka tyle ludzi co w Polsce!

hayama5

Jutro po raz kolejny Japończycy mają dzień wolny od pracy, tym razem z powodu pierwszego dnia jesieni. W końcu każda wymówka jest dobra, żeby nie iść do pracy czy szkoły w poniedziałek, prawda?

Karolina

autor:

Cześć! Mam na imię Karolina. Jestem absolwentką japonistyki na Oxfordzie i piszę tutaj głównie o Azji Wschodniej. W wolnych chwilach czytam, gotuję wegańskie pyszności i próbuję wymyślić, jak choć trochę ulepszyć świat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *