Inkan (印鑑)

Stwierdzenie, że biurokracja japońska jest najbardziej skomplikowana na całym świecie na pewno nie jest hiperbolą. Rozumiem, że założenie konta może trochę potrwać, ale żeby zapisanie się na siłownie zajmowało ponad dwie godziny? Udało mi się tego wszystkiego dokonać dopiero po uświadomieniu sobie, że w Japonii mój podpis tak naprawdę nic nie znaczy. Pani w banku powiedziała mi, że teoretycznie mogę się podpisać ręcznie na papierze pod warunkiem, że za każdym razem będę umiała ten podpis idealnie odtworzyć… Japończycy jak zwykle mają receptę na wszystko – zamiast podpisów używają spersonalizowanych pieczątek, które się zwą inkan (印鑑). Też musiałam zaliczyć ten istny rytuał przejścia i sprawić sobie takie cacko.

Inkan (印鑑) nie jest typowy tylko dla Japonii – podobnych pieczątek używa się zarówno w Chinach jak i w Korei. Jednakże, żeby życie nie było zbyt proste, jest kilka(naście) różnych typów takich pieczęci, które używa się do różnych celów. Najbardziej oficjalną pieczęcią jest tak zwana jitsuin (実印), którą trzeba zarejestrować w urzędzie miasta. Ja nie musiałam rejestrować mojej pieczęci, ponieważ nie mam japońskiego obywatelstwa. Pieczątka, którą ja posiadam to zwykłe hanko (判子) z moim imieniem w katakanie: カロリーナ (Karoriina).

inkan2

Złota kropka u góry pokazuje gdzie jest góra nazwiska, żeby być pewnym, że nie przybiło się pieczątki do góry nogami. Pewnie gdybym podbiła moją pieczątkę do góry nogami, musiałabym już pewnie tak robić zawsze! Więc w banku upewniłam się kilka razy czy na pewno wszystko zrobiłam dobrze.

Hanko można kupić nawet za 100 jenów w sklepach typu konbini, gdzie sprzedawane jest kilkadziesiąt/kilkaset typów hanko z najpopularniejszymi japońskimi nazwiskami:inkan1

Dopiero po wyrobieniu hanko mogłam zabrać się za załatwianie różnych spraw. Teraz noszę je ze sobą, bo wiem, że gdziekolwiek i kiedykolwiek przyjdzie mi coś podpisać, nawet na uniwersytecie, bardzo szybko padnie prośba o przybicie w kilku miejscach swojego hanko. I szczerze mówiąc – podoba mi się to.

Jednak najbardziej mnie cieszy to, że nie muszę już nigdzie wpisywać w katakanie mojego imienia, drugiego imienia i nazwiska. W Japonii nie ma zwyczaju dawania drugiego imienia, więc Japończycy zawsze się dziwią, dlaczego europejskie imiona są takie długie. W Europie prawie nigdzie nie muszę podawać mojego drugiego imienia, ale w Japonii wszędzie wymagają podania dokładnego imienia i nazwiska, dokładnie tak jak jest podane w paszporcie. Czym się to kończy? W banku komuś nie zmieściła się całość mojego drugiego imienia w rubryce, więc wysłano mi dwa zawiadomienia do odebrania karty – jedno dla Karoliny Alek B., a dwa dni później znalazłam w skrzynce awizo zaadresowane do Sandry B. Naprawdę długo zastanawiałam się, skąd wynaleźli tą całą Sandrę i dopiero po dłuższej chwili uświadomiłam sobie, że podzielili moje drugie imię na dwa osobne awizo, bo całe nie zmieściło się im na jednym… Obawiałam się, że to całe nieporozumienie skończy się na otrzymaniu dwóch kart płatniczych, których nie będę mogła użyć i będę musiała znowu mieć do czynienia z japońską biurokracją, ale na szczęście był to tylko błąd (a może nadgorliwość?) listonosza.

Dlatego nawet nie macie pojęcia jak cieszy mnie to, że nie muszę już w większości przypadków pytać nikogo, czy imię mam pisać w alfabecie łacińskim czy w katakanie, czy tylko pierwsze imię, czy może też drugie, a może tylko inicjał drugiego, bo nie ma na nie i tak miejsca na wpisanie całego… Po prostu wyjmuję z torebki moje hanko – i problem z głowy.

Categories Kultura Tradycje
Karolina

Cześć! Mam na imię Karolina. Jestem absolwentką japonistyki na Oxfordzie i autorką książki "Kwiaty w pudełku. Japonia oczami kobiet" (Wydawnictwo Czarne). Na blogu piszę głównie o Azji Wschodniej - zwłaszcza w kontekście podróży. Prowadzę też Tajfunowy Klub Książkowy, grupę na FB, gdzie rozmawiamy o japońskiej literaturze pięknej.

0 comments on “Inkan (印鑑)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *