Tokijskie święto wegetarian w parku Yoyogi

Rzeczą, która zawsze dziwi Japończyków na tyle, że z reguły odbiera im na dobrych kilka sekund mowę jest to, że jestem wegetarianką. To tak jakby ktoś w Polsce powiedział, że żywi się tylko energią słoneczną. Nie żeby wegetarianizm był w Polsce popularny, ale przynajmniej ludzie w miarę mają pojęcie „z czym to zjeść”. W Japonii natomiast, słowo „wegetarianizm” brzmi bardziej jak „Marsjanin”, niż jak po prostu dieta wykluczająca jedzenie mięsa i ryb. Zawsze po moim wyznaniu przychodzi pora na serię pytań, a czy mogę jeść kurczaka? A ziemniaki? A tofu? Nie wiem czemu, ale dla nich koncept, że mięso różni się czymś od, powiedzmy, marchewki jest bardzo ale to bardzo niezrozumiały. Moja znajoma wegetarianka kilka lat temu została zapytana w Japonii czy może jeść małe kurczaczki, jeśli normalnego kurczaka nie jada… Podobne przykłady mogłabym wymieniać chyba bez końca, a jestem tu dopiero troszkę ponad miesiąc.

Każdy zdaje się wiedzieć lepiej ode mnie, jakie to trudne i uciążliwe, zwłaszcza w Japonii. Przyznam, że zjedzenie w tradycyjnej japońskiej restauracji przysparza trochę problemów, ale i to da się załatwić, zwłaszcza jak się zna język japoński. W każdym razie, jak tylko dowiedziałam się, że w parku Yoyogi (代々木公園, Yoyogi kōen), który znajduje się przy Meiji Jingū (明治神宮), będzie się w ten weekend odbywał dwudniowy (!) wege-festiwal, bez namysłu wpisałam sobie go wielkimi literami do mojego kalendarza.

Zanim przejdę do samego wege-festiwalu, chciałabym wspomnieć co nie co o samym parku, który dla Tokijczyków jest miejscem kultowym. Prawie w każdy weekend odbywają się w nim różne festiwale, targi i koncerty. Yoyogi kōen tworzy razem z kompleksem Meiji Jingū (明治神宮) wyspę zieleni w morzu betonu i drapaczy chmur:

yoyogi1

(© http://en.wikipedia.org/wiki/Yoyogi_Park)

Yoyogi kōen przed wojną było miejscem parad armii cesarskiej, a po wojnie stacjonowały tam wojska amerykańskie. W roku 1964 park służył za wioskę olimpijską i wybudowano na jego terenie stadion zaprojektowany przez Kenzō Tange – Yoyogi National Gymnasium (国立代々木競技場 Kokuritsu Yoyogi Kyōgi-jō). Dzisiaj jest to miejsce, gdzie co tydzień odbywa się jakiś większy festiwal, a ludzie przychodzą na spacer, przejażdżkę rowerem czy jogging. Jest to taki tokijski Hyde Park.

yoyogi2

(© http://pl.wikipedia.org/wiki/Yoyogi_National_Gymnasium)

Tōkyō Vege Festa (東京ベジフードフェスタ) odbywało się właśnie niedaleko stadionu i od razu zdziwiły mnie istne tłumy krążące wokół stoisk. Myślałam, że pojawi się tam może kilku zakręconych Japończyków, ale byłam w błędzie. I to jak. Podejrzewam, że większość uczestników to byli losowi przechodnie, ale większość Japończyków uwielbia festiwale wszelkiego typu, zwłaszcza te, na których można coś zjeść i jeszcze kupić jakieś nietypowe jedzenie, którym można się potem pochwalić swoim znajomym.

vegefesta1vegefesta3 vegefesta2

Nie będę tutaj wchodzić w szczegóły na temat tego, co jadłam (a było tego wiele i bardzo smaczne), ale chciałam tylko wspomnieć o czymś bardzo rzadkim w Japonii – mianowicie o dobrym chlebie. Już jakiś czas temu opisywałam moje istne  męki spowodowane brakiem porządnego chleba. W tym celu wybrałam się nawet kilka tygodni temu na Festiwal Polski, ale nawet tam nie udało mi się znaleźć chleba spełniającego moje wymagania. Już myślałam, że wszystko stracone, a dzisiaj udało mi się kupić żytni razowy chleb, któremu nie można nic zarzucić! Istna magia! Cuda się jednak zdarzają!

vegefesta4

Z torbą pełną pyszności postanowiłam przejść się po parku Yoyogi na dłuższy spacer. Jeszcze wczoraj wydawało mi się, że w Japonii zawsze jest gorąco, jednakże w powietrzu czuć już nadchodzącą jesień, a i temperatura wskazuje, że to już koniec lata.yoyogi6

Park jest ogromny, więc trochę zajęło mi zrobienie pętli dookoła. Ale pocieszam się, że spaliłam choć część przepysznych wegańskich muffinków, jakie miałam okazję skosztować, więc nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło!

yoyogi3yoyogi5

Zdziwiłam się bardzo, widząc jak wiele osób spędza sobotnie popołudnie w parku, siedząc sobie na trawniku i jedząc lunch ze znajomymi czy rodziną. W Polsce bardzo rzadko widać osoby na trawnikach w parkach latem, a co dopiero jesienią.. A w Tokio, ludzie spędzają czas na powietrzu, nie bacząc na chłód (jak na japońskie standardy).

yoyogi4yoyogi7

Oczywiście w Polsce siedzenie na trawniku jest często rozrywką tylko dla odważnych, bo wiąże się z dość sporym ryzykiem wdepnięcia w niespodziankę. W parku Yoyogi i tego problemu nie ma, bo jest specjalnie wydzielony wybieg dla psów, gdzie biegają ich całe dziesiątki i rozkosznie się bawią razem, nie przeszkadzając nikomu.

yoyogi8

A na koniec mega pozytywny pies, który nie wiem czemu wygląda smutno na zdjęciu. Witał się z chyba każdą osobą, która podeszła choć na chwilkę do płotu. Tak na podsumowanie tego fajnego dnia:

yoyogi9

0 comments on “Tokijskie święto wegetarian w parku Yoyogi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *