勿体無い „Mottainai”

Dzisiaj będzie co nieco o japońskiej (pop)kulturze. W piątek wybrałam się do kawiarni na największego gofra, jakiego udało mi się znaleźć w Shibuyi. I nie byłoby pewnie w tym nic szczególnie ciekawego, gdyby nie piosenka, która leciała w tle i wpadła mi w ucho. きゃりーぱみゅぱみゅ (Kyary Pamyu Pamyu) to jedna z najbardziej popularnych japońskich artystek, widzę jej zdjęcia co chwilę na przeróżnych plakatach i na okładkach magazynów. Myślę, że ten teledysk do piosenki pod tytułem 「もったいないとらんど」(Mottai Nightland) genialnie pokazuje to co teraz jest na topie, jesli chodzi o muzykę popularną w Japonii. A Kyary lubię za to, że zawsze wymyśla totalnie szalone teledyski i piosenki, które łatwo wpadają w ucho i poprawiają humor.

Osobiście nie jestem wielką fanką muzyki pop, ale chciałam zwrócić uwagę na słowo, które przewija się przez nią co chwilę – „mottainai” (勿体無い;もったいない). Jest to jedno z wielu słów, które używane są co chwilę, lecz bardzo trudno jest przetłumaczyć. Na co dzień, mówiąc „mottainai!” mamy na myśli „co za strata!” albo „co za marnotrastwo”. Nigdy nie zastanawiałam się nad większym sensem tego słowa, bo z reguły słyszę je, rozmawiając z Japończykami w moim wieku. Jednakże okazuje się, że tak naprawdę koncept „mottainai” jest głęboko zakorzeniony w japońskiej kulturze. Początkowo to wyrażenie było używane głównie w kontekście buddyzmu – aby pokazać swój żal, że zmarnowało się albo nadużyło czegoś świętego i wysoko respektowanego. Dlatego też do dzisiaj rozrzutność i marnotrawstwo są krytykowane w Japonii. Wyrzucenie rzeczy, którą wystarczy naprawić nie jest dobrze postrzegane, więc w Japonii można znaleźć wiele miejsc do naprawy wszystkiego, od wszechobecnych punktów naprawy butów do takich wymysłów, jak „szpital dla zabawek”. Jeden z takich „szpitali” znajduje się w tokijskiej dzielnicy Meguro, gdzie co niedzielę można przynieść tam swoje zepsute zabawki, które zostaną naprawione za darmo przez wolontariuszy.1 Najciekawsze jest to, że to wszystko finansowane jest z budżetu samorządu dzielnicy Meguro. Przez 35 lat istnienia, wolontariusze naprawili ponad 25,000 zabawek!2

„Mottainai” jest obecne w prawie każdym aspekcie japońskiego życia. Jednym z najprostszych sposobów by obrazić swojego japońskiego gospodarza jest zostawienie na swoim talerzu niezjedzonego posiłku. I tu nie chodzi o to, że Japończyk mógłby się urazić, przypuszczając, iż nie smakuje nam przygotowany przez nich posiłek, ale właśnie dotknęło by go to nasze marnotrawstwo.

Na temat „mottainai” w codziennym życiu powstało nawet kilka książek, na przykład ” もったいないばあさん” (Mottainai Baa-san), czyli „Babcia Mottainai”, autorstwa Mariko Shinju (真珠まりこ). Jest to krótka książka dla dzieci, która przedstawia tradycyjną japońską babcię, próbującą nauczyć swojego wnuczka życia w zgodzie z ideą „mottainai” – a główną lekcją jest właśnie nie zostawianie ryżu na swoim talerzu!

mottainai2

(© http://www.amazon.co.jp)

Japoński rząd, jak i wiele prywatnych firm od dłuższego czasu promuje ideę „mottainai” w kontekście recyklingu oraz oszczędzania wody i energii. Zasady recyklingu są naprawdę skomplikowane w Japonii, więc podejrzewam, że gdyby jakikolwiek Japończyk usłyszał nasze polskie narzekanie na to jak bardzo zabolała nas tak zwana reforma śmieciowa, chyba by się bardzo zdziwił. Oprócz tego, że zasady recyklingu są bardzo szczegółowe, tak samo wymagające są w ogóle zasady wyrzucania śmieci. W dużych miastach takich jak Tokio nie ma miejsca na duże pojemniki, więc urząd miasta wyznacza konkretne miejsca i godziny, kiedy trzeba wystawić dane śmieci. Więc na przykład w mojej dzielnicy dwa razy w tygodniu zbierane są śmieci, które można spalić, a dwa razy w miesiącu te, które nie nadają się do spalenia. Oprócz tego raz w tygodniu trzeba wystawić w wyznaczone dni na wyznaczonym miejscu na chodniku osobne worki z plastikiem, papierem, butelkami i puszkami. Ja nie muszę się specjalnie tym martwić, bo mieszkam w akademiku, ale nie wydaje mi się, żeby Japończykom przeszkadzało to, że muszą przed ósmą rano w konkretny dzień tygodnia wynieść śmieci w oznaczonych workach i postawić je w przygotowanym specjalnie miejscu.

mottainai1

Co ciekawe, osobą, która była bardzo zaangażowana w promowanie idei ‚mottainai’ była prof. Wangari Maathai, kenijska działaczka ekologiczna i laureatka pokojowej Nagrody Nobla z 2004 roku. Oprócz fundacji o nazwie MOTTAINAI, ideę tę wspiera jedna z większych japońskich korporacji – ITOCHU, a także jedna z gazet codziennych – Mainichi (毎日). Organizacja ta czyni starania, by japoński koncept „mottainai” spopularyzować na całym świecie, głównie w kontekście ekologii – mowa tutaj o tak zwanej zasadzie 3 U: Unikaj kupowania zbędnych rzeczy, Użyj powtórnie, Utylizuj.

Nie dziwą mnie w ogóle tak silne staranie organizacji pozarządowych jak i rządu japońskiego w promowaniu idei „mottainai”, bo Japończycy naprawdę w wielu sferach życia chyba o tym zapomnieli. Nigdy nie rozumiałam obsesji Japończyków na temat plastikowych toreb. W Europie w coraz większej ilości sklepów za każdą jednorazówkę trzeba zapłacić, a coraz więcej osób nosi ze sobą torby wielorazowego użytku. Dlatego też wizyta w japońskim sklepie może zdziwić – nie dość, że dostajemy co najmniej kilka jednorazówek, mimo że spokojnie zmieścilibyśmy wszystko w jedną, to jeszcze pani przy kasie wkłada wszystkie rzeczy, które są luzem, w kolejne jednorazówki. Co ciekawe, robią tak też z gotowymi sałatkami, jogurtami, mlekiem – lista naprawdę nie ma końca. Dlatego też przy kasie zawsze muszę powtórzyć ze 3 razy, że mam swoją torbę i nie, nie trzeba pakować ziemniaka w osobną torbę, kiwi w następną i tak samo marchewkę.

Japońskie marnotrawstwo widać też we wręcz niewyobrażalnym upodobaniu do wygody, które określiłabym wręcz uzależnieniem. Publiczne toalety mają podgrzewane deski, pociągi mają z reguły włączoną klimatyzację na full, a schody ruchome na dworcach są w ciągłym ruchu, nawet jak w promieniu kilometra nie ma żywej duszy. Więc może Japończykom nie zaszkodzi czytanie bajek dla dzieci o srogiej babci, która karze wnuczkowi zjeść każde ziarenko ryżu. Może wtedy zastanowią się, czy naprawdę potrzebna jest im podgrzewana deska toaletowa w środku lata. Przyznam, że sporo się w kwestii marnotrawstwa energii zmieniło po trzęsieniu w 2011, zwłaszcza w przestrzeni publicznej, ale nadal jest wiele do zrobienia.

Może i my też powinniśmy postarać się zastanowić raz na jakiś czas, czy naprawdę musimy kupić nowy sprzęt AGD, bo stary jest już niemodny albo nie chce nam się go zanieść do naprawy? Czy jest sens kupować 2kg pomidorów, mimo że potrzebujemy tylko jednego? Czy powinniśmy ulegać manii konsumeryzmu i kupować coraz to nowsze rzeczy, tylko dlatego, że te kupione pół roku temu już nie są na topie? Myślę, że warto zainspirować się japońską kulturą i postarać się, i wprowadzić koncept „mottainai” w nasze życie. Na pewno nie zaszkodzi, a może tylko pomóc. Więc następnym razem, kiedy najdzie nas ochota na wymianę całkowicie nowej komórki, tylko dlatego bo nowa jest w ładniejszym kolorze, powiedzmy sobie – „mottainai”.

1 http://web.archive.org/web/20040405084940/http://www.lookjapan.com/LBcoverstory/02NovCS.htm

2http://www.city.meguro.tokyo.jp/gyosei/koho/megurokuho/h2401_03/0325gou.files/240325-08.pdf

4 comments on “勿体無い „Mottainai”

  1. Z tymi plastikowymi torebkami to może zależeć od supermarketu/konbini. U mnie w Aeonie nie dają za darmo, za każdą jedną trzeba zapłacić Y5, a jak w konbini u siebie w okolicy mówię, że siatka mi niepotrzebna, to się jakoś specjalnie nie dziwią. Ale fakt, mottainai dobra rzecz, a przynajmniej mi pasuje, nie umiem wyrzucić rzeczy, które nadal działają/są zjadliwe/można ich użyć, więc jeśli z nich nie korzystam, to przynajmniej spróbuję odsprzedać/oddać, zanim sytuacja zmusi mnie do wyrzucenia.

    • Ja zawsze wprawiam ludzi w osłupienie, że noszę ze sobą płócienną torbę, ale chyba powoli zaczynają mnie pamiętać i zdziwienie na ich twarzach nie jest już tak ogromne, jak miesiąc temu.

      „Mottainai” przydałoby się też wpoić Anglikom, bo wypisują na wszystkim datę ważności i potem ludzie wyrzucają świeże warzywa, bo przecież jakiś komputer wie lepiej czy ten ogórek jest zjadliwy czy nie. Bo przecież tak trudno jest odróżnić zepsute warzywo od świeżego… Eh.

  2. Bardzo ciekawy wpis! O marnowaniu energii, a raczej o tym, że Japończycy nie za bardzo starają się ograniczyć jej używanie, nawet po wydarzeniach z 2011 roku, pisałaś już w jednym z pierwszych postów na tym blogu. Teraz, czytając o kulturze ‚mottainai’, jeszcze bardziej mnie to zdumiewa i tylko utwierdza w przekonaniu, że Japonia jest krainą kontrastów!

    Co do wywozu śmieci, w Polsce nowa ustawa ‚śmieciowa’ też wymusza regularne składowanie różnego typu odpadów poza domem, więc wygląda na to, że bycie ‚zielonym’ wszędzie wymaga trochę wysiłku.

    A jeśli chodzi o sklepy, to Twój post przypomniał mi o zadziwiającym zjawisku, które pamiętam z mojego pobytu w Japonii – otóż w sklepach spożywczych (takich mniejszych sieciowych, podobnych do polskiej ‚Żabki’) sprzedawczynie, podczas kasowania produktów i pakowania zakupów do siatek, non-stop, bardzo szybko coś do mnie mówiły, mimo, iż dobrze wiedziały, że nie rozumiem tego, co mówią! Czekam aż poruszysz ten temat w którymś z przyszłych postów i wyjaśnisz mi, o co w tym chodzi!

    • Z reguły sprzedawczynie mówią na głos nazwy produktów, które właśnie kasują, czyli np „paczka szpinaku, paczka tofu, 2 marchewki”, a potem zasypują cię jeszcze pytaniami, czy masz kartę z punktami, ile torebek potrzebujesz (nawet jak powiesz, że żadnej to dadzą Ci ze trzy tak na wszelki wypadek), a na koniec dziękują też kilkakrotnie za zakupy.

      W Japonii nie dość, że śmieci trzeba składować poza domem, to trzeba je wynieść w konkretne miejsce o ustalonej godzinie. Czyli np. tylko w czwartek między 7:00 a 8:00 można przynosić w wyznaczone miejsce worki z puszkami. A nieraz to miejsce jest spory kawałek od domu i trzeba gnać gdzieś pod górkę. Na początku mnie to bardzo dziwiło, ale Japończykom ten system odpowiada. No ale przynajmniej wszędzie jest tak czysto, że z podłogi na dworcu można by jeść, więc chyba nie mają na co narzekać.

      I wielkie dzięki za komentarz! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *