Gyeongbokgung (경복궁), czyli spacer po królewskim pałacu

Dzisiejszy wpis będzie czymś na kształt krótszego przerywnika – w końcu ile można pisać o odległych wojażach, nawet jeśli Półwysep Koreański ma naprawdę wiele do zaoferowania. Ostatnio nie mam aż tak wiele czasu na podróże, bo z każdym dniem ilość materiału do nauki się zwiększa, a upał wcale nie inspiruje do wychodzenia z klimatyzowanych kawiarenek, gdzie spędzam całe dnie. W ramach odpoczynku od nauki słówek, czytaniu o koreańskiej historii i lekturze książek pod pracę licencjacką, za którą wypadałoby się kiedyś na porządnie zabrać, wybrałam się na spacer, zahaczając przy okazji o bodajże największą atrakcję turystyczną Seulu – Pałac Gyeongbokgung (경복궁 / 景福宮).

Pałac królewski chciałam zobaczyć już drugiego dnia po przylocie do Seulu, nie sprawdziłam jednak, że jest zamknięty we wtorki i musiałam pocałować klamkę… Od tamtego czasu minęło kilka tygodni, a ja się zabierałam za to, jak sójka za morze. Ostatecznie jednak stwierdziłam, że byłoby wstydem wrócić do Polski i nie zobaczyć tego ogromnego kompleksu w centrum Seulu. Zwłaszcza że dawało mi to wymówkę, żeby odpocząć od nauki!

„Pałac Wielce Błogosławiony przez Niebiosa” przez wielu uznawany jest za serce Seulu. Główna brama prowadząca do kompleksu pałacowego znajduje się na końcu ogromnego Placu Gwanghwamun (광화문광장 / 光化門廣場), gdzie znajdują się dwa ogromne pomniki. Pierwszy z nich to przedstawiony na złoto król Sejong, któremu Koreańczycy zawdzięczają bardzo wiele – głównie gwałtowny rozwój nauki i kultury za panowania dynastii Joseon. Największym osiągnięciem króla było z pewnością opracowanie i wprowadzenie w życie alfabetu zwanego hangul – wcześniej do zapisu koreańskich słów używano znaków chińskich.

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Drugim pomnikiem wartym uwagi jest ten przedstawiający Admirała Yi Sun-shin (이순신), słynnego za zwycięstwa nad Japończykami w XVI wieku. Zasłużył się on zwłaszcza w bitwie morskiej pod Myeongdang, 16 października 1597 roku, kiedy to udało mu się zwyciężyć, mimo tego, że Japończycy dysponowali 133 statkami… a Koreańczycy tylko kilkunastoma. W ramach upamiętnienia zasług admirała w przeróżnych bitwach w tamtym okresie, przed pomnikiem znajduje się fontanna zwana Fontanną 12:23. Skąd jednak taka dziwna nazwa? Numery te nie są bynajmniej przypadkowe, 12 to liczba statków, którymi dysponował Yi, a 23 to liczba wygranych bitew, dzięki którym udało się na długo odeprzeć Japończyków.

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Co ciekawe, plac jest strefą wolną od polityki – nie można organizować na nim jakichkolwiek demonstracji. Plac Gwanghwamun to strefa kulturalna i jako taka ma służyć jedynie krzewieniu kultury, a nie politycznym zagrywkom. Poza tym, jest to jedna z większych stref, gdzie zabronione jest palenie. To tutaj ma też swój początek maraton seulski, jedna z największych imprez sportowych w tym rejonie Azji.

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Po spacerze dookoła placu, który trochę zajął, bo jest on doprawdy ogromny, wróciłam pod bramę pałacu, widoczną prawie z każdego punktu placu – genialny punkt orientacyjny dla wszystkich zagubionych. Brama z pięknymi wzgórzami w tle kontrastuje z ultranowoczesnymi budynkami po bokach placu.

SAMSUNG CAMERA PICTURESNiestety nie byłam jedyną osobą, która wpadła na pomysł zwiedzenia pałacu tego dnia – oprócz mnie na dziedziniec wyległy całe tłumy turystów, wybiegających z podjeżdżających co chwilę pod bramę autokarów. Musiałam zatem odstać swoje w kolejce po bilet, ale po kilkunastu minutach, dzierżąc kawałek papierka w dłoni, mogłam przejść przez kolejną z bram, która zaprowadziła mnie na niewyobrażalnie rozległy teren pałacu.

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Spacerując po terenie Gyeongbokgung nie mogłam wprost uwierzyć, że kiedyś znajdowało się tu o wiele więcej budowli. Budowę pałacu zaczęto w 1395 roku, kilka lat po założeniu dynastii Joseon. W tle znajduje się góra Bugaksan (북악산), strzegąca siedziby królów od północy. Od końca XIV wieku stopniowo rozbudowywano pałac, lecz niestety i te starania zeszły na manowce, bo w 1592 został on doszczętnie zniszczony podczas japońskiej inwazji… I tak przez kilkaset lat w centrum Seulu straszyły ruiny dawniej tętniącego życiem serca kraju. Nad losem tego miejsca zlitował się dopiero regent Daewongun (대원군), ojciec króla Gojonga (고종 / 高宗), który podczas jego panowania sprawował de facto władzę w kraju. W 1867 roku rozpoczęto renowację na ogromną skalę – 330 budynków odbudowano, układając je w niby-labirynt.

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Geunjeongjeon (근정전 / 勤政殿) – Hala Tronowa

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Gyotaejeon (교태전 / 交泰殿) – Pałac Królowej

Nie powinien jednak nikogo zdziwić fakt, że i tym razem mieszkańcy Seulu nie nacieszyli się tym pałacem długo. Kilka lat po tym, jak Japonia rozpoczęła okupację Korei, postanowiono zniszczyć pałac, symbol wspaniałości monarchii. W 1915 roku pod pretekstem zorganizowania wystawy na terenie, zrównano z ziemią ponad 90% budynków Gyeongbokgung. Po tym jak wystawa dobiegła końca, Japończycy wybudowali na gruzach pałacu budynek rządu nowych władz. Szczerze mówiąc, stał on tam jeszcze do niedawna, bo do 1996 roku – mi jakoś trudno sobie wyobrazić na miejscu pałacu coś innego niż właśnie piękne historyczne budowle, ale 20 lat temu północna strona placu prezentowała się następująco:

gyeong24
(© http://www.genijoon.com)

Brama jest ta sama, lecz otoczenia wygląda teraz zupełnie inaczej bez ogromnej szarej budowli z tyłu, czyż nie?

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Nie będę tutaj wchodziła w zbytnie szczegóły na temat każdego poszczególnego budynku, bo nie dość, że jest ich tyle, że wszystko zdążyło mi się w głowie już nieźle pomieszać, to jeszcze nie wiem czy aż tak istotne jest wiedzieć, co konkretnie działo się w każdym z nich… bo są one przecież tylko rekonstrukcją. A warto zaznaczyć, że odbudowano jedynie około 40% z budynków, które były pierwotną częścią kompleksu. Dlatego też mam nadzieję, że wybaczycie mi po prostu zdjęciowy spam, który może zachęci Was do powałęsania się po Gyeongbokgung, jeśli nadarzy się Wam taka okazja. Bo warto pobłądzić trochę w labiryncie kunsztownie wykończonych budowli, nawet jeśli niektóre z nich mają dopiero kilkanaście lat.

SAMSUNG CAMERA PICTURES SAMSUNG CAMERA PICTURES SAMSUNG CAMERA PICTURES SAMSUNG CAMERA PICTURES SAMSUNG CAMERA PICTURES gyeong12 SAMSUNG CAMERA PICTURES  SAMSUNG CAMERA PICTURES SAMSUNG CAMERA PICTURES SAMSUNG CAMERA PICTURES

Oprócz samych budowli i kwiecistych zdobień, którymi zachwycałam się między innymi przy okazji odwiedzin w Bulguksa, niezmiernie spodobały mi się figurki na brzegach dachów. Na początku je przeoczyłam, bo każdy budynek kusi, żeby podejść i przyjrzeć się mu z bliska, że kto by wpatrywał się w dach. A tam czekają na Was cudeńka, takie jak to:

SAMSUNG CAMERA PICTURESSAMSUNG CAMERA PICTURES

Figurki te zwane są japsang (잡상) i oprócz funkcji dekoracyjnej, mają także ochronić budynek przed złymi duchami. Na przykład te na zdjęciu poniżej zainspirowane są jedną z klasycznych chińskich powieści, „Wędrówką na Zachód” (Xīyóujì; 西遊記). Na początku mamy zatem głównego bohatera, mnicha Triptakę, za którym podążają, cytując za Wikipedią, „Sun Wukong król małp zwany Wędrowcem, wieprzek Zhu Bajie, piaskowy mnich Sha Wujing oraz koń Tripitaki, który był kiedyś smokiem – synem Króla Smoków Zachodniego Morza.” A za całą tą gromadą mamy jeszcze groźnie wyglądającego smoka!

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Nawet nie wiem, kiedy upłynęła godzina, którą spędziłam na powolnym spacerze po terenie Gyeongbokgung. Mimo ogromnych tłumów, przez które musiałam przepychać się przed główną bramą, znalezienie cichego zakątka, gdzie mogłam usiąść i poczytać przewodnik było zadziwiająco łatwe. A miejsc, takich jak to, w Seulu jest pod dostatkiem. Postaram się powoli przybliżać wam sylwetki najpopularniejszych zabytków koreańskiej stolicy, w przerwach między postami o dłuższych wyprawach poza to naładowane pozytywną energią miasto. Nie chcę nawet się zastanawiać nad tym, że już niedługo mnie tu nie będzie… Ale zanim opuszczę Azję na dobre, mam zamiar odwiedzić jeszcze na kilka dni Tokio, aby porządnie pożegnać się z miastem, które było moim domem od września do czerwca tego roku. Zatem w najbliższej przyszłości, nawet po powrocie do Polski, postaram się na bieżąco wrzucać posty zarówno o Korei, jak i Japonii, bo materiału mam pod dostatkiem i to pewnie na kilka lat do przodu! Zatem czytajcie, komentujcie, lajkujcie, a ja postaram się odwdzięczyć, jak najlepiej potrafię, czyli opisując moje azjatyckie mniej lub bardziej codzienne przygody.

Karolina

autor:

Cześć! Mam na imię Karolina. Jestem absolwentką japonistyki na Oxfordzie i piszę tutaj głównie o Azji Wschodniej. W wolnych chwilach czytam, gotuję wegańskie pyszności i próbuję wymyślić, jak choć trochę ulepszyć świat.

Komentarze

  1. Aleksandra

    o, jakie dziwadełka na dachu 😀 Dajcie jakąś drabinę, bo zaraz palce mi się skończą do stawania 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *