Najpiękniejsze japońskie słowa

Tonę w morzu książek i notatek, ale o dziwo coraz bardziej mnie to wszystko cieszy. Wstaję rano i po zjedzeniu rozgrzewającej owsianki, siadam do komputera, żeby a to dokończyć tłumaczenie koreańskiej poezji z „Samguk Yusa“ (三國遺事), japońskiego artykułu na temat Partii Liberalno-Demokratycznej, tylko po to, aby kilka godzin później zabrać się za robienie notatek na temat teatru Takarazuka (宝塚歌劇団; Takarazuka Kagekidan).

W międzyczasie uczęszczam na zajęcia, przesiaduję w bibliotece i wlewam w siebie litry herbaty. Nie miałam ostatnio w ogóle czasu na spokojne przejrzenie zdjęć i napisanie posta, lecz mam nadzieję, że dzisiejsza troszkę inna forma także będzie Wam odpowiadać. Przeglądając (tak w ramach prokrastynacji) bloga o tematyce wietnamskiej, wietnam.info, natrafiłam na informację o internetowym wyzwaniu prowadzonym przez Sen Mai. Z reguły mało mnie takie rzeczy rajcują i pewnie całkowicie bym go zignorowała, gdyby nie fakt, że temat pierwszego wyzwania całkiem przypadł mi do gustu. Dlatego dzisiaj będzie bardziej zwięźle, niekoniecznie o podróżach, ale nadal o Azji!

Temat to „lista najpiękniejszych słów”. Z tego, co widziałam, wiele osób wypisuje po prostu losowe słowa, które brzmią według nich ładnie w języku polskim, lecz ja stwierdziłam, że przyłożę się do tego i postaram się coś ciekawego wymyślić. Szczerze mówiąc, początkowo nie miałam zielonego pojęcia, o czym mogłabym napisać. No bo co to znaczy „najpiękniejsze” słowo? Trudno było mi wybrać jakieś słowo, jedynie ze względu na jego brzmienie, dlatego zaczęłam zgłębiać się w otchłań mojego mózgu i stwierdziłam, że japoński ma przecież jedną ogromną zaletę – kanji.

wb1_6

Oto lista najpiękniejszych słów w tajfunowym rankingu:

1. ふわふわ (fuwafuwa)

Maskotka Rilakkuma

moggymawee.com

Wymawiane jako „fułafuła”, jest to jedno z bardziej uroczych słów w dzisiejszym zestawieniu. Jest to jedna z niezliczonych w języku japońskim onomatopei, które używane są nie tylko do nazywania dźwięków. W specjalistycznej terminologii słowa takie określa się je mianem gitaigo (擬態語), czyli słów oddających stan rzeczy. Nie są to zwykłe onomatopeje, do których jesteśmy zazwyczaj przyzwyczajeni – wyrazy stricte dźwiękonaśladowcze zwane są giongo (擬音語).

Wróćmy zatem do „fułafuła”. Macie może jakieś pierwsze skojarzenie? Spróbujcie wymówić je na głos; nie przychodzi Wam na myśl coś ciepłego i mięciutkiego? Wyobraźcie sobie żółciutki puszek na kurczaczku, piankę w ptasim mleczku, puszyste naleśniki, tudzież malutkiego kotka. Właśnie to oznacza fuwafuwa – miękki, puszysty, pluszowy, ale także leciutki „jak chmurka”.

2. 薔薇 (bara)

Zespół visual kei D

www.jpopasia.com

Bara to po japońsku róża. Kiedy zaczynałam moją przygodę z Japonią, a zwłaszcza z japońską muzyką, niezmiernie mnie to słowo bawiło (ah te czasy podstawówki!). Spójrzcie jednak na kanji, czyż nie jest przepiękne?

Japońskie słowo "bara" (róża) zapisane w kanji

item.rakuten.co.jp/t-time/t-kanji-ha-bara-yoko/

Nie wiem czemu bara pojawia się ono często w tytułach japońskich piosenek, zwłaszcza zespołów visual kei, ale z czasem słowo to zaczęło mi się kojarzyć właśnie z kilkoma konkretnymi utworami czy zespołami, na przykład:

D – 闇より暗い慟哭のアカペラと薔薇より赤い情熱のアリア (Kurami-yori kurai dōkoku no acapella to bara-yori akai jōnetsu no aria); „A capella, ciemniejsza od mrocznego zawodzenia i aria, bardziej namiętna niż czerwień róży”

3. 餡子 (anko)

Japońskie słodycze daifuku z nadzieniem z anko

ja.wikipedia.org/wiki/大福

Anko to ukochana przeze mnie pasta z czerwonej fasoli. Kojarzy mi się z przeróżnymi deserami, zarówno w wersji zimowej, np. oshiruko (お汁粉), jak i letniej – kakigōri (かき氷). Na szczęście Japończycy upodobali sobie ten przysmak nie mniej niż ja i można dostać coś z dodatkiem anko dosłownie wszędzie. Nigdy nie zapomnę, jak spróbowałam to po raz pierwszy i stwierdziłam, że „smakuje dziwnie”… po czym uzależniłam się od jedzenia anko na tyle, że rodzina, u której mieszkałam, kupiła mi wielkie pudło anko, żebym mogła sobie nim smarować tosty! Do tej pory tęsknię, nawet jeśli anko nie smakuje tak samo poza Japonią (chyba że w Korei w formie patbingsu (팥빙수), wtedy to inna bajka!). Więcej na temat anko możecie przeczytać między innymi tutaj. Mieliście okazję kiedyś spróbować czegoś z tą magiczną fasolową pastą? Jeśli tak, to podzielcie się koniecznie wrażeniami, a nuż okaże się, że jest nas anko-maniaków więcej na tym świecie!

4. 桜 (sakura)

Piękne kwiaty sakury podczas hanami
Wróćmy do kwiatów – nie moglibyśmy obejść się przecież w zestawieniu bez kwiatów wiśni, nieprawdaż? Japończycy mają istną obsesję na ich punkcie i wcale się im nie dziwię, zwłaszcza, jak udało mi się samej doświadczyć oglądania wiśni w japońskim wydaniu, czyli hanami (花見). Motyw sakury obecny jest w japońskiej kulturze od wieków, od poezji, poprzez malowidła, teatr, muzykę czy literaturę. Nigdy nie zapomnę, jak bardzo wywarło na mnie wrażenie opowiadanie Sakaguchi Ango (坂口安吾) „W lesie, pod kwitnącymi w pełni kwiatami wiśni”, po japońsku zatytułowane 「桜の森の満開の下」 (Sakura no mori no mankai no shita). Według japońskiej estetyki nie ma chyba niczego piękniejszego niż właśnie tańczące na wietrze płatki kwiatów wiśni. piosenka, która genialnie oddaje ten chwytający za serce widok, to między innymi „桜櫻” (Sakura sakura) w wykonaniu duetu アネモネ (Anemone), opowiadająca o chęci zobaczenia kwitnących kwiatów wiśni jeszcze raz, mimo że deszcz sprawił, że te już opadły na ziemię. Tak na marginesie – onomatopeja określająca tańczące na wietrze płatki sakury to ちらちら (chirachira), którą można kilkakrotnie usłyszeć w piosence:

5. 狼 (ōkami)

Rzeźba japońskiego wilka

www.yamada-shoten.com

Ōkami to po japońsku „wilk”, lecz gdyby zapisać to słowo w innych kanji – 大神 – otrzymamy całkowicie inne znaczenie: „bóg”. Wilki często są czczone w szintoistycznych świątyniach jako kami, zwłaszcza w regionach górskich. Ajnu wierzyli, że powstali ze związku wilka z boginią. Słowo to jest częścią jednego z moich ulubionych wyrażeń po japońsku, czyli 一匹狼 (ippiki ōkami) – „samotny wilk”. Kilka razy usłyszałam to określenie w stosunku do mnie, że zamiast spędzić spokojnie weekend ze znajomymi, chadzam własnymi ścieżkami, odkrywając Japonię kawałek po kawałku.

6. 五月雨 (samidare)

Deszcz nad rzeką

http://hanagrhana.exblog.jp

Język japoński znany jest z całej masy słów określających konkretne pory roku. To od komentarza na temat pory roku zaczyna się z reguły listy po japońsku i właśnie o zmianach pór i ich charakterystycznych cechach opowiada wiele słynnych wierszy. Zresztą twórcy haiku często szukali inspiracji w sajiki (歳時記), czyli w zbiorze tychże wyrażeń, określanych mianem kigo (季語), czyli „słów związanych z porami roku.” Jednym z moich ulubionych jest samidare, oznaczające „deszcz wczesnym latem”. A oto jedna z wielu japońskich piosenek zatytułowanych samidare, tym razem w wykonaniu 清春 (Kiyoharu):

7. 侘寂 (wabi-sabi)

Słynna brama torii w Miyajima, nieopodal Hiroszimy
Wabi-sabi to bodajże najważniejsze zagadnienie w japońskiej estetyce, czyli umiłowanie niedoskonałości. Pisałam o tym więcej przy okazji wizyty w Miyajimie, pozwólcie że przytoczę fragment:

Wychowana w świecie, gdzie dąży się do symetrii i doskonałości w każdym calu, jakoś nie mogłam do końca zrozumieć, dlaczego japońscy koneserzy wydają fortunę na przykład na nierównomiernie wypalone czarki do picia herbaty. Ale tak patrząc na tą drewnianą bramę, poharatana przez naturę, czas i ludzi, uświadomiłam sobie, że jednak coś może w tym jest. W skrócie – piękne jest to, co jest niedoskonałe, nietrwałe, nieskończone i niesymetryczne. To właśnie takie podejście sprawia, że Japońscy poeci potrafili zachwycić się spadającymi liśćmi z drzew na tyle, aby poświęcać im poematy. A dla wielu to lekko ukruszona czarka ma duszę, a nie ta wyprodukowana seryjnie, pomimo swego perfekcyjnego kształtu. Większość z nas ma obsesję na punkcie starzejących się obiektów, kupujemy nowy stół, bo po poprzednim było widać, że jest stary, wyrzucamy ubrania, bo widać na nich ślad czasu. Wabi-sabi podchodzi do tego wprost przeciwnie – starzejące się drewno, papier czy materiał ma często większą estetyczną wartość, bo tworzywo wzbogaca się śladami przemijania.

8. 懐かしい (natsukashii)

Kręcone lody o smaku matcha w Enoshima
Natsukashii to jedno ze słów, które dość trudno przetłumaczyć. Określenie „nostalgiczny” jest chyba najbliższe oryginalnemu znaczeniu, gdyż oddaje ono tę atmosferę wspominania „starych dobrych czasów”. Wyobraźcie sobie, że idziecie do sklepu i znajdujecie w lodówce lody, które wcinaliście jako dzieci, a nie widzieliście od lat. Albo, że znajdujecie w szufladzie torebkę herbaty, którą kupiliście kilka lat temu podczas wakacji. Jest to jedno z pierwszych słów, które przychodzą mi do głowy przy okazji każdego przyjazdu do Japonii, zwłaszcza, jak odwiedzam miejsca, w których byłam wcześniej albo jak ląduję w kawiarence, w której kilka miesięcy temu się uczyłam i miło spędzałam czas. Co sprawia, że Wy jesteście natsukashii? Mnie ostatnio napadł taki atak nostalgii, gdy w londyńskim China Town zobaczyłam ludzi zajadających się lodami o smaku zielonej herbaty.

9. お疲れ様 (otsukaresama)

Otsukaresama!

seiga.nicovideo.jp

Otsukaresama to kolejne z wielu niesamowicie japońskich wyrażeń bez swojego odpowiednika w języku polskim czy angielskim. Dosłowne znaczy „to była bardzo wyczerpująca praca”, lecz my powiedzielibyśmy w tym wypadku raczej „Dobra robota“. Używa się go jako podziękowanie za ciężką pracę, zwłaszcza wobec osoby, która wychodzi z biura czy klasy przed nami. Podejrzewam, że jeśli mieliście okazję uczęszczać na lekcje japońskiego, niekoniecznie w Japonii, spotkaliście się z tym nie raz. Kojarzy mi się ono wyjątkowo dobrze, bo z końcem dnia, kiedy mogłam zapakować swoje rzeczy i wrócić do domu, nieważne czy po zajęciach czy po pracy. Otsukaresama to nie jest zwykłe „do widzenia”, ponieważ jakoś sprawia, że człowiek czuje, że faktycznie coś zrobił tego dnia.

10. 積ん読 (tsundoku)

Stos książek - syndrom tsundoku

elzo-meridianos.blogspot.com

Ostatnie słówko na mojej liście genialnie oddaje mój charakter. Oznacza ono kupowanie książek, odkładanie ich na ciągle rosnącą górę, a potem nieczytanie ich. Po prostu nie jestem w stanie się powstrzymać przed kupnem coraz to nowych tomów, zwłaszcza w angielskich księgarniach, w których można dostać całą masę dzieł japońskich czy koreańskich autorów, nie mówiąc już o pięknych wydaniach klasyków bądź tłumaczeniach książek dosłownie z całego świata. Jest to taka mała gra słowna na temat wyrażenia 積んでおく (tsunde oku), czyli „odkładać (na kupkę)”. W Oksfordzie staram się w miarę opanowywać, bo nie mam zbytnio wiele miejsca na coś oprócz podręczników, ale i tak na szafce nocnej powoli rośnie książkowy stożek. No ale jak mam się kontrolować, jeśli po drodze z college’u na wydział mijam dwie księgarnie, w tym jedną, która może się pochwalić tak zwanym Norrington Room, gdzie można wręcz zgubić się wśród 5 km (!)  półek uginających się od tomów pełnych wiedzy. Notabene jest to największe pomieszczenie, w którym sprzedawane są książki, według Księgi Rekordów Guinessa – ma powierzchnię 930 m2. Tak więc widzicie, że syndrom tsundoku jest tego naturalnym następstwem. No i oczywiście chudnący z każdym tygodniem portfel!

A Wy jakie słowa dodalibyście do listy? Niekoniecznie muszą być one japońskie, mogą być polskie, ale także z innych języków obcych! W ramach uzupełnienia listy, dodam od siebie jedno słowo (a właściwie dwa) po angielsku (oryginalnie po niemiecku), którego po prostu nie może w moim zestawieniu zabraknąć.

★ Wanderlust & Fernweh

Mapa z napisem wanderlust

katarzynanowak.studiomoff.pl

Nieuleczalna chęć podróżowania, tęsknota za uczuciem, którego można doświadczyć jedynie podczas wędrówki. Powstało ono ze zlepka czasownika „wandern”, czyli „wędrować” oraz „die Lust” – „pożądanie, żądza”. Jest to konieczność zmiany i niemożność pozostania w bezruchu – moja przypadłość odkąd pamiętam. Cierpię, kiedy muszę siedzieć w jednym miejscu kilka miesięcy, dlatego też wydaję większość moich oszczędności właśnie na podróże, nawet jeśli jest to tylko krótki weekendowy wypad. Kiedy mi źle, zaszywam się w fotelu pod kocem, z kubkiem gorącej herbaty i czytam reportaże. Całkiem niedawno myślami odwiedziłam Spitsbergen i mimo że tam nie byłam, już mnie nosi, żeby kiedyś doświadczyć choć części tego, co autorka „Białego”. Wanderlust powiązane jest dość blisko z kolejnym słowem niemieckiego pochodzenia – Fernweh, czyli tęsknotą za czymś odległym, być może nawet miejscem, w którym nigdy jeszcze nie byliśmy. Też tego doświadczam, nieraz to pragnienie jest nie do zniesienia, ciągnie mnie dosłownie wszędzie, zwłaszcza tam, gdzie mnie jeszcze nie było.

Czekam na Wasze propozycje pięknych słów, nieważne w jakim języku! I wracam wreszcie do nauki, słuchając deszczu, któremu niestety daleko do odświeżającego letniego samidare… Ach, natsukashii!

Karolina

autor:

Cześć! Mam na imię Karolina. Jestem absolwentką japonistyki na Oxfordzie i piszę tutaj głównie o Azji Wschodniej. W wolnych chwilach czytam, gotuję wegańskie pyszności i próbuję wymyślić, jak choć trochę ulepszyć świat.

Comments (7)

  1. Ankowi zjadacze, łączmy się!
    Zawsze z przyjemnością czytam Twojego bloga. Zwłaszcza wpisy o jedzeniu 😉
    Głównym tematem moich studiów na GeiDaju (w kwietniu zaczęłam 2-letni research podyplomowy) są naczynia do wagashi, więc mam świetny pretekst do wcinania, to znaczy poznawania, wszystkich możliwych japońskich anko-cudów. Drugą moją wielką miłością jest mochi. Uśmiech na twarzy i boczki rosną 😉
    A co do ulubionych słów japońskich- jak najbardziej wszystkie z Twojej listy (zwłaszcza nr 10), plus wiele więcej! Chociażby ajisai, nieodmiennie kojarzące mi się z moją ukochaną porą deszczową i samotnymi spacerami pod przejrzystym parasolem. Kolejne to komorebi i wspomnienia babiego lata w Nikko. Kilka związanych z kyudo- jak yumi, zapisywane przepięknym kanji; hanare- brzmiące dokładnie jak wypuszczana strzała, czy atare, które zawsze będe słyszeć wykrzykiwane w charakterystyczny, przeciągnięty sposób, jak podczas treningów. Długo by wymieniać ^^
    Pozdrawiam serdecznie z Tokio!

    • Karolina

      Wielkie dzięki za komentarz 🙂 Niezmiernie się cieszę, że są na tym świecie inni „ankowi zjadacze” – nie wiem czemu, ale sporo osób nie jest do niego zbyt przekonanych, a szkoda!
      I wow, twój research brzmi wyjątkowo ciekawie. Aż szkoda, że nie wiedziałam o tym, że w Tokio jest ktoś z Polski, kto zawodowo zajmuje się z wagashi, bo w kwietniu jeszcze byłam w Japonii. Ale jako że planujesz tam jeszcze trochę być, może uda nam się kiedyś spotkać na jakiejś anko-uczcie 😀
      Miałam ogromny problem, próbując zdecydować się na „Top 10”, dlatego napisałam to, co mi pierwsze przyszło do głowy. Ale to prawda, hortensje także kojarzą mi się z porą deszczową – nigdy nie zapomnę spaceru właśnie „pod przejrzystym parasolem” po ogrodach na terenie Meiji Jingū. Nie mam za to zielonego pojęcia na temat kyūdō, więc muszę o tym kiedyś więcej poczytać.
      Ja pozdrawiam za to z deszczowego Oksfordu! 🙂

  2. Sayonara – ładnie brzmi.
    Gemuetlich – lepiej się przekłada na rosyjskie „ujutno” niż na polskie „przytulnie”
    Tak, kanji jest piękne, ale zupełnie go nie ogarnę, już umysł za stary. Gdybym mógł to uczyłbym się raczej, źródłowej chińskiej wersji.

  3. o tak, Fernweh pasuje do mnie idealnie! mimo tego, że to niemieckie słowo, a brzmienie tego języka jest dla mnie strasznie nieprzyjemne 🙂
    Po powrocie z Islandii długo o niej myślałam.. i to tak usilnie, że nawet rozważałam przeniesienie się tam choćby na rok, bo miałam wielki niedosyt i tęskniłam.. 🙂
    Co do miejsc, w których jeszcze nie byłam, to ciężko określić ile ich jest 😀 natomiast wielką „tęsknotę” odczuwam za Tajlandią – moim największym marzeniem, które, mam nadzieję, zrealizuję nareszcie w następnym roku 🙂
    Z japońskich słów zawsze pięknie brzmiało dla mnie „sakura” <3 Marzę o odwiedzeniu Japonii podczas rozkwitu wiśni!

  4. Witam. Ciekawy blog. A właściwie wspaniała pasja. Dla mnie kanji jest przepiękne. Uwielbiam słowo õkami, no może nie słowo, ale ogólnie wilki. I tu taka nietypowa pytanie. Jak napisać w kanji ” dusza wilka „. Gdzie można znaleźć jakieś ciekawe zapisy tych słów. Chodzi o projekt tatuażu. Jeśli będzie mogła mi Pani coś podpowiedzieć to z góry dziękuję. Chętnie będę zaglądać na tego bloga. Miło gdy ktoś ma pasję i potrafi się nią dzielić. Pozdrawiam.

  5. Cześć! Bardzo się cieszę na takie wpisy o języku, bo chyba właśnie język pociąga mnie najbardziej w Japonii (zaraz obok socjologii i takich typowo kulturowych spraw :D). Z Twojej listy zdecydowanie uwielbiam ふわふわ – w ogóle wszystkie takie dźwiękonaśladowcze słowa są świetne  https://www.youtube.com/watch?v=OFi_FepvrKQ)
    闇 – niesamowicie podoba mi się, że „ciemność” wyrażona jest za pomocą „dźwięku”, a dokładniej jego braku, bo ten dźwięk jest zamknięty. Ciekawe, że ciemność nie jest czymś wizualnym.
    言葉 – od zawsze uwielbiam to słowo, a samo użycie znaku na „liść” bardzo do mnie przemawia 😀
    I może w tym miejscu skończę, bo dojdzie do tego, że zacznę wrzucać złożenia, które po prostu uważam za ciekawe XD

    • Rany, nie wiem, co się dzieje o.o Przepraszam za taki spam, ale połowę tego, co napisałam ucięło Spróbuję jeszcze raz (jak wyjdzie, to usuń proszę ten komentarz wyżej ^^)
      I wabi-sabi, ale to dlatego, że ta idea bardzo do mnie pasuje, wszelkie starocie, książki wyniszczone i poplamione wręcz przyprawiają mnie gęsią skórkę – z ekscytacji 😀
      A moimi „ulubionymi” słowami będą chyba:
      喜怒哀楽 – nie jestem pewna, dlaczego tak mi się to słowo podoba. Może dlatego, że jest zwyczajnie logiczne? Emocje ludzkie = radość, gniew, zazdrość, szczęście.
      雨ざらし – to jest trochę podobne do 五月雨 w nawiązaniu do natury, a mi bardzo podoba się po prostu znak 雨 i złożenia z nim 🙂 No i nie bez znaczenia jest na pewno fakt, że uwielbiam muzyka Amazarashi; Polecam! Link wyżej, aż dwa razy XD

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *