Yanaka (谷中), czyli posmak innego Tokio

Yanaka (谷中) to jedna z dzielnic Tokio, w której czas płynie inaczej. Nie ma tutaj sieci kawiarni, trudno o znalezienie konbini czy znanego sklepu z modą. Zamiast tego w wąskich uliczkach ukryte są sklepiki z tradycyjnymi japońskimi przysmakami, hipsterskie sklepiki z ceramiką i warzywniaki, w których robią zakupy mieszkańcy okolicy.

Tokijczycy mają do tej części miasta spory sentyment, nawet jeśli nigdy nie mieli okazji spędzić tutaj więcej niż kilka chwil. Dzielnice Yanaka (谷中), Nezu (根津) i Sendagi (千駄木) tworzą dystrykt znany jako Yanesen (谷根千), znane są z dziesiątek mniejszych i większych świątyń i tradycyjnej architektury, która oddaje atmosferę shitamachi (下町) – „dolnego miasta”, tego codziennego, mieszczańskiego i zwykłego Tokio.

yanaka-29

Do Yanaki po raz pierwszy zabrała mnie półtora roku temu koleżanka, która mieszkała w pobliskim Ueno i chciała pokazać mi trochę inny aspekt tokijskiej stolicy. Od tamtego czasu wracam tam za każdym razem, kiedy mam ochotę na dłuższy spacer. Tak było też kilka dni temu, kiedy wybrałam się na uliczkę Yanaka Ginza (谷中銀座), gdzie czas się zatrzymał. Tak samo wyglądała ona, kiedy wybrałam się tam za pierwszym razem. Po zejściu w dół, można poczuć się jak w domu. Wszystko jest na swoim miejscu, każdy wie, co, gdzie i dlaczego. W wiecznie pędzącym gdzieś mieście takie miejsce pozwala wziąć oddech. Nawet jeśli tylko na chwilę, gdzieś w drodze z pracy do domu.

yanaka-7

Kawiarenki w stylu sprzed dekad, gdzie na fotelach ze skai można spróbować oldschoolowego ciasta. Malutkie sklepiki z przysmakami, z których najsłynniejszy jest ten, sprzedający pyszne manju za 10 yenów za sztukę, z reguły w paczkach po 10. Najwięcej czasu spędziłam chyba w sklepie z herbatą, gdzie wdałam się w dyskusję ze sprzedawcą na temat różnych typów herbaty i gdzie kupiłam kilka pięknych podstawek pod pałeczki. Co kilka metrów znajduje się sklepik, w którym można by spędzić pół dnia – z wyrobami wiklinowymi, ceramiką czy tradycyjnym papierem. Napiszę o nich więcej już niebawem – kilka ze sklepów funkcjonuje w Yanace nieprzerwanie od ponad stu lat i może pochwalić się niesamowitą tradycją, o której większość Japończyków niestety zdaje się nie pamiętać.

yanaka-14

Głównym motywem w Yanace są jednak koty. Kocie taiyaki, czyli smażone ciastka z nadzieniem z anko robią furorę zarówno wśród przybyszy spoza, jak i okolicznych mieszkańców. Między nogami przebiegł mi kilka razy jakiś futrzak, lecz kiedy próbowałam zrobić zdjęcie, uciekał, gdzie pieprz rośnie. Na szczęście koty w innej formie można spotkać w Yanace na każdym kroku: poświęcono im kilka sklepów, gdzie można kupić chyba wszystko, czego dusza zapragnie z kocim motywem: koszulki, pieczątki, figurki, wachlarze, książki, kartki – lista nie ma końca. Istny raj dla neko-maniaków.

yanaka-90

yanaka-91

Ucieczka od tętniącej pozytywną energią uliczki Yanaka Ginza jest jednak wyjątkowo łatwa – kilka minut spaceru dalej znajduje się ogromny cmentarz 谷中霊園 (Yanaka Reien), który wiosną pokryty jest warstwą bladoróżowych płatków sakury. Cmentarz zajmuje teren prawie 25 akrów i znajduje się na nim siedem tysięcy grobów – wystarczająco by zasłużyć na specjalną stację policji. Na głównej alei jeżdżą taksówki, ścigają się rowerzyści i przechadzają na spacer młode pary, samotni emeryci, ale także całe rodziny. Nie do końca wyobrażam sobie taki luz na polskim cmentarzu, a szkoda – tutaj nikogo nie dziwią dzieci bawiące się na huśtawce z grobami w oddali czy siedzący na ławeczce studenci, skupieni na lekturze książki.

yanaka-59

yanaka-60

Tutaj pochowano kilkunastu szogunów, w tym ostatniego przywódcę feudalnej Japonii, Tokugawę Yoshinobu (徳川慶喜). Od dawna, bo od początku XV wieku, na jej terenie znajduje się także świątynia Tennō-ji (天王寺), która spłonęła w 1957 roku, kiedy dwóch kochanków postanowiło popełnić samobójstwo podpalając się w pagodzie świątyni. Początkowo nazywała się ona Kanno-ji (感応寺), lecz postanowiono przechrzcić ją w 1833 roku, oddając ją przy okazji pod władanie sekty Tendai.

yanaka-71 yanaka-72 yanaka-73 yanaka-74

Najbardziej w Yanace lubię jednak atmosferę, kiedy słońce chyli się ku zachodowi, a mieszkańcy okolicy wychodzą na spacer  i ostatnie zakupy przed kolacją. Sklepiki wyprzedają za niższą cenę ryby, ciastka czy smażone krokieciki – korokke – żeby nic się przypadkiem nie zmarnowało. Panie domu wychodzą wtedy na plotki z sąsiadkami, wykłócają się o jeszcze większe zniżki, zabierając ze sobą często dzieci czy wnuczki w celu porozpieszczania ich kupionymi okazyjnie słodyczami.

yanaka-86

yanaka-93 yanaka-96 yanaka-97 yanaka-99

Chodziłam tam pół dnia, a i tak było mi mało. Wróciłam na cmentarz, przeszłam kawałek boczną alejką. Po drodze spotkałam kilka osób, które tak jak ja, postanowiły pożegnać się z kolejnym dniem, spacerując w cieniu starych drzew i wśród starych grobowców. Przypomniałam sobie przy okazji powiedzenie zen, którego nauczyła mnie znajoma. „Hibi kore kõjitsu” (日々是好日), „każdy dzień jest dobrym dniem”. Carpe diem. Jak tu nie cieszyć się chwilą po całym dniu w takim miejscu?

yanaka-77 yanaka-78 yanaka-79 yanaka-80

Bez żadnej mapki zaczęłam kręcić się po bocznych alejkach, zaglądać na podwórka, przeciskać między budynkami. Z domów dochodziły strzępki rozmów, zapachy gotowanych dań. W pewnym momencie wylądowałam na jakimś placyku, ignorując znak „Zakaz wstępu” i moim oczom ukazała się zapierająca dech w piersi panorama pobliskiego Nezu (根津) i mały cmentarzyk w jednej z licznych w Yanace świątyń.

yanaka-82

yanaka-30yanaka-100

Stałam tam i stałam. Patrzyłam bez końca. Zrobiłam milion zdjęć, starając się uchwycić to światło, ten widok i całą atmosferę. Nie da się. Zdjęcie oddaje tylko namiastkę tego momentu. Uświadomiłam sobie wtedy, że jestem farciarą. Mieszkam w mieście, które mnie inspiruje, spotykam się z ludźmi, ćwicząc przy okazji mój japoński, niemalże codziennie. Szukam inspiracji i mam więcej pomysłów niż czasu. Kilka godzin w miejscu takim jak Yanaka pozwala mi naładować akumulatory na kolejne dni. Na pisanie od rana do nocy. Na namiętne czytanie. Na rozmowy, jeżdżenie, spotkania, spacery. Na czerpanie garściami z życia, co do tej pory średnio mi wychodziło.

Categories Podróże
Karolina

Cześć! Mam na imię Karolina. Jestem absolwentką japonistyki na Oxfordzie i autorką książki "Kwiaty w pudełku. Japonia oczami kobiet" (Wydawnictwo Czarne). Na blogu piszę głównie o Azji Wschodniej - zwłaszcza w kontekście podróży. Prowadzę też Tajfunowy Klub Książkowy, grupę na FB, gdzie rozmawiamy o japońskiej literaturze pięknej.

35 comments on “Yanaka (谷中), czyli posmak innego Tokio

  1. W czas 🙂 Jutro się tam wybieram ze znajomymi :))

  2. Karolino, piekny tekst! 🙂 Lacze sie z Toba w tej radosci zycia! 🙂 w inspiracji ktora daje kazda chwila zycia, kazda napotkana osoba,kazdy przebiegajacy miedzy nogami neko 😉 carpe diem! 🙂

  3. Dziękuje za ten wpis!!. Żałuje ,że nie wiedziałem o tym miejscu gdy odwiedzałem Tokio. Musze tam trafić koniecznie następnym razem.:)

  4. Oł jes przeczytam sobie na spokojnie, jak tylko będę mogla!
    I w ogóle Yanaka jest ekstra

  5. Ahh, Yanaka…Niesamowite miejsce. I niestety coraz częściej łapie się na tym, że z tęsknotą wspominam Japonię…

  6. Herbata, piękna ceramika i do tego koty! Chyba by mnie musieli wynosić siłą? 😉 Dzięki za bardzo ciekawy wpis (jak zawsze) i kapitalne zdjęcia, pozdrawiam serdecznie. 🙂

  7. Niesamowite miejsce!! Trafiłam tam przypadkiem i momentalnie uległam zauroczeniu Ponadto przechadzając się przy zachodzącym słońcu, w którejś z bocznych uliczek odbywał się lokalny festiwal… Brak słów! (*^*)

  8. O, to by pewnie było jedyne lubiane przeze mnie w Tokio miejsce 😉

    • Karolina

      Jest więcej takich miejsc, ale odkryłam je dopiero za którymś razem 😛 Wszystkie „popularne” dzielnice i te w których się bywa na co dzień niestety nie zachwycają…

      • Proszę zdradzić nazwy tych miejsc. Spędzę w Tokio 3 dni, to niewiele, ale niekoniecznie chcę zaczynać od miejsc najbardziej oczywistych. Opis Yanaki mnie zachwycił, czuję, że jest w moim guście. Pozdrawiam!

        • Karolina

          Polecam przede wszystkim Yanakę i pobliskie Nezu oraz Sendagi, które razem określane są zbiorczo jako „Yanesen”. Yanesen znajduje się blisko Ueno, więc trafienie tam będzie bardzo łatwe. Inne miejsce, które warto zwiedzić, a łatwo tam trafić (w końcu podczas trzech dni nie będzie czasu na wielkie wojaże) to Daikanyama/Aoyama/Tomigaya w rejonie Shibuya. Są to dzielnice bardziej artystyczne i „hipsterskie”, ale bardzo je lubię. Nie ma tam wielu turystów, można poodwiedzać małe kawiarenki i sklepiki. Kolejny rejon to Jiyugaoka/Futako-Tamagawa, bardziej w klimacie Daikanyamy niż „shitamachi”, ale bardzo lubię. Jak na pierwszy raz w Tokio polecałabym spędzić dzień w Yanace, może pospacerować bocznymi uliczkami Asakusy, kiedy znajdujące się tam atrakcje (świątynie) się znudzą 🙂

  9. Ach! Chcę znowu do Japonii!

  10. Ja też tam kiedyś pojadę 🙂

  11. Cały dzień na rozmowach po japońsku? Szacunek! ;D

  12. Tokyo na długo zostanie w mojej pamięci, piękny wpis

  13. Powiem Ci, że Yanaka zrobiła na nas dzisiaj mega wrażenie, zwłaszcza, że niektórzy widzieli do tej pory tylko Odaibę i Roppongi 😉 Co śmieszne, nie udało mi się trafić do tej „głównej” bramy. Nie mam pojęcia jak ja to zrobiłam 😉

  14. Lokalne sklepiki z rękodziełem to jest to co lubię. Według mnie są to najlepsze pamiątki wiedząc ile uwagi i ciężkiej pracy włożono w te cudeńka. Uznaniem darzę też te sklepiki spożywcze, których właściciele dbają o najwyższą jakość, smaczne własnoręcznie robione bento oraz o to by nic sie nie zmarnowało (widziałam taki dokument na NHK, moje drugie uzależnienie zaraz po twoim blogu 😉 ). Rekreacyjne przebywanie na cmentarzu wywołało u mnie ciężki szok gdy zobaczyłam coś takiego w UK, ale przywyklam 😀

  15. O, miałam się tam wybrać podczas ostatniej wizyty w Tokio, ale jednak nie zdążyłam. Następnym razem pójdę na pewno. 🙂

  16. Tym razem nie zdążę sie tam wybrać… 🙁

  17. oczarował mnie Twój blog, chyba znalazłam lekturę na dzisiejszą noc 😉 serdecznie pozdrawiam

  18. Dziękuję z rady! Mam straszną ochotę odwiedzić tę dzielnicę po przeczytaniu Twojego wpisu. Do Tokio wyruszam jutro, mam nadzieje, że uda mi się ją zobaczyć i kupić te cudne tradycyjne wyroby!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *