North Stradbroke Island, czyli spacer wzdłuż klifów

Wyspa North Stradbroke to druga co do wielkości wyspa piaskowa na świecie, która oddziela Brisbane od Morza Koralowego. Należy ona do aborygenów Quandamooka, którzy nazywają wyspę Minjerribah. Dla mieszkańców Brisbane i okolic znana jest jednak poufale jako Straddie. Spędziłam tam jeden leniwy dzień podziwiając rozbijające się o klify fale, ale mogłabym pewnie zaszyć się tam na dłużej.

Początkowo planowałam wycieczkę na wyspę z Brisbane, ale wygrała wizja przesiadywania w hipsterskich kawiarenkach. Na szczęście udało się podjechać tam z Gold Coast, gdzie zatrzymałam się na kilka dni, w celu posmakowaniu surferskiego życia. Pewnego poranka wstałam, wyjrzałam za okno i stwierdziłam, że muszę gdzieś pojechać. Posłuchałam rekomendacji Julii („Jedź tam KONIECZNIE!”), wypożyczyłam auto i godzinę później byłam już w Cleveland, czekając na prom na wyspę.

stradbroke-1 stradbroke-2

Słońce schowało się za gęstymi chmurami, co chwilę z nieba padały strugi deszczu, ale niezbyt mi to przeszkadzało. Nie do końca wiem czemu, bo w Anglii deszczowe dni przyprawiały mnie o depresję. Może jest różnica między deszczem przy 10 stopniach a tym przy 20-kilku? Albo po prostu inaczej funkcjonuję w podróży.

stradbroke-3

Pelikan w locie na tle szarego nieba

Nie miałam szczególnych planów. Obiecałam sobie walkę z moim impulsywnym planowaniem podczas podróży po Australii. Wysiadłam z promu, udałam się za tłumem ludzi w stronę przystanku i postanowiłam wysiąść na ostatniej stacji. Była to bardzo dobra decyzja, bo po kilkunastu minutach znalazłam się w Point Lookout – malutkim miasteczku na samym skraju wyspy.

stradbroke-5

stradbroke-7

Wybrałam się na spacer na jedną z wyznaczonych tras wzdłuż klifów. Po dosłownie kilku krokach zatrzymałam się, bo aż mnie wmurowało. W oddali rozciągała się plaża, która zdawała się nie mieć końca. Co więcej – kompletnie pusta. W życiu nie widziałam tak ogromnych fal, zdawały się pożerać wyspę, kawałek po kawałku. Chwilę później zwróciłam jednak uwagę na unoszące się w wodzie niczym boje małe punkty. Surferzy. Pozytywnie zakręceni surferzy, wiecznie czekający na odpowiednią falę.

stradbroke-6

Podziwiam upór surferów. Wydają mi się niesamowicie zdeterminowani i zmotywowani. Nieważne czy trzeba wstać o nieludzkiej porze czy przesiadywać w zimnej wodzie godzinami. Czekają. Wypływają, często naprawdę daleko, walcząc z silnymi falami, z nadzieją, że tym razem uda się popłynąć, poczuć ten high. Miałam za sobą jedynie kilka lekcji w Gold Coast, ale chyba rozumiem o co im chodzi, nawet jeśli mnie udało się przepłynąć na płyciźnie pod okiem instruktora na desce w pokracznej pozycji kilka metrów.stradbroke-4

North Gorge Walk to fenomenalna ścieżka wzdłuż klifów. Dobrze oznaczona, ogrodzona i ze świetnymi widokami. Nie przeszkadzała nawet słaba pogoda i hulający w najlepsze wiatr. Żałowałam, że nie mogłam zaszyć się na wyspie na dłużej, wybrać z plecakiem wzdłuż jednej z ciągnących się po horyzont plaż.

stradbroke-8 stradbroke-9 stradbroke-11

Wiecie, jakie to zdziwienie, widzieć takie połacie piasku bez ani jednego człowieka? Jedynym towarzyszem podczas spaceru okazał się ogromny kangur, który nic sobie nie robiąc z mojej obecności, skubał trawę, zerkając tylko na mnie co chwilę, czy już przypadkiem sobie nie poszłam, żeby mógł kontynuować przekąskę w spokoju.

stradbroke-15 stradbroke-14

Po powrocie do Point Lookout nie do końca wiedziałam co ze sobą zrobić. Nie miałam zbytnio siły na chodzenie cały dzień, więc przeszłam się na krótki spacer po miasteczku w poszukiwaniu czegoś ciekawego. Nie musiałam długo szukać – nie robiąc sobie wielkich nadziei, weszłam do lodziarni i aż mnie wgięło. Nie dość, że lody były faktycznie robione na miejscu, to jeszcze w ofercie była cała gama opcji wegańskich. Skusiłam się na brzoskwiniowe, które okazały się perfekcyjną przekąską po długim spacerze i udałam w stronę jednej z plaż.

stradbroke-17

Wcześniej podziwiałam plażę z klifów, teraz mogłam przejść się po niej spokojnie, przysiąść na piasku i popatrzeć na ocean. Też tak macie, że tracicie poczucie czasu, słuchając fal? Wiatr wył w najlepsze, co jakiś czas z nieba pokropiło, więc włożyłam na siebie kurtkę i siedziałam tam dalej. Lody się skończyły, zza chmur wyjrzało na chwilkę słońce – wyjęłam książkę, zagłębiłam się w lekturze i dałam się porwać uzależniającej mieszance słonego powietrza, szumu fal i dobrej lektury.

stradbroke-21 stradbroke-22 stradbroke-23

stradbroke-26

Godzinę czy dwie później (a może trzy? Szczęśliwi czasu nie liczą!) otrzepałam się z piasku i wróciłam powoli do świata żywych, do ludzi, do samochodów. Weszłam powoli schodami do góry, spojrzałam po raz ostatni na ocean i udałam się w stronę przystanku autobusowego.

stradbroke-25

stradbroke-28 stradbroke-29 stradbroke-30

I powtórzyłam podróż z rana – autobus, prom, samochód. Ale już spokojniejsza niż kilka godzin wcześniej. Chyba nie tylko ja: większość osób w przystani wydawała się zrelaksowana. Syndrom North Stradbroke Island?stradbroke-31 stradbroke-33stradbroke-32

 

Karolina

autor:

Cześć! Mam na imię Karolina. Jestem absolwentką japonistyki na Oxfordzie i piszę tutaj głównie o Azji Wschodniej. W wolnych chwilach czytam, gotuję wegańskie pyszności i próbuję wymyślić, jak choć trochę ulepszyć świat.

  1. Komentarz? Tylko…EH….i tyle….

  2. Niesamowite widoki! Fantastyczne zdjęcia. A spotkać kangura podczas spaceru to dopiero przeżycie 🙂

  3. Dla takich miejsc warto przelecieć pół świata!
    Nigdy nie widziałam tak pięknej i dziewiczej plaży! Widoki jakby z bezludnej, nieodkrytej wcześniej wyspy… Wspaniałe!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *