Hunter Valley – w poszukiwaniu wegańskiego wina

Ja i wino? „Wolne żarty” – pomyślą ci, co mnie znają. Nigdy nie byłam fanką alkoholu, ale mam słabość do produktów z tradycją. Podoba mi się dbałość twórców wina i ta snobistyczna wręcz radość fanów tego trunku, kiedy odkrywają nowe nuty, których ja nie czuję. Ale to nic. Pod koniec road tripa do Sydney postawiłam sobie cel – pojadę do słynnej Doliny Hunter w poszukiwaniu wegańskiego wina, które mogłabym przywieźć do Polski, postawić na świątecznym stole i powiedzieć: „Ha! Wegańskie wino to nie żadne farmazony!”

Poczytałam wstępnie o australijskim winie on-line, znalazłam nawet kilka wpisów na temat wegańskich win i z przygotowaną listą kilku winiarni, które prawdopodobnie nie używają produktów zwierzęcych w swoich produktach, ułożyłam mini trasę. Po drodze zatrzymałam się w małej ekologicznej kawiarence nieopodal Newcastle, gdzie poza zjedzeniem dobrego lunchu, spędziłam sporo czasu analizując etykiety win w pobliskim sklepie, zszokowana, że większość z nich ma w składzie… białko jajka. Nie, nie żartuję. Wina europejskie produkowane są podobnie – często także z użyciem żelatyny, kleju rybiego produkowanego z ich pęcherzy czy mleka. W Australii łatwiej o uzyskanie informacji, głównie ze względu na osoby uczulone na niektóre składniki, ale i tak nie byłam pewna czy uda mi się faktycznie w Hunter Valley znaleźć napój, którego mogłabym się napić.

Uzbrojona w taką wiedzę, udałam się coraz bardziej malowniczymi dróżkami w stronę doliny, z majączącymi w oddali Błękitnymi Górami. Byłam pewna, że będzie to dość bolesny proceder – wypytywanie w winiarniach o szczegóły ich produkcji, czytanie składów, analizowanie, powątpiewanie i tłumaczenie, że nie, weganie nie jedzą ryb, że weganie jedzą gluten, że wszystko fajnie, ale jednak nie wezmę łyka, tak, wiem, że nikt nie patrzy, ale nie chcę (ile to ja już nasłuchałam się takich tekstów… nawet nie macie pojęcia.)

Australia znowu mnie zadziwiła. Na plus. Podjechałam do jednej z najstarszych winiarni w rejonie – Tyrrell’s Wines – bo przeczytałam gdzieś w otchłani Internetu, że niektóre z win są vegan-friendly. Wjechałam boczną uliczką, otworzyłam okna samochodu i zwalniając do żółwiego tempa, odetchnęłam świeżym powietrzem. Mimo że nie jestem fanką wina, ciągnące się po horyzont krzewy winorośli wyglądają przepięknie, zwłaszcza w tak soczysto-zielonej wersji.

huntervalley-1 huntervalley-2

Podjechałam pod główny budynek, weszłam do środka i zaczęłam oglądać sprzedawane butelki. Wybór był oszałamiający, wnętrza wykończone w fajnym stylu – od razu poczułam się tam dobrze. Chwilę później, dosłownie znikąd, zjawił się pan ze szklanką wody, pytając o to, jakie wino chcę spróbować.

huntervalley-3 huntervalley-4

„Szukam wegańskiego wina…” – zaczęłam, trochę nieśmiało, spodziewając się tego, że będę musiała tłumaczyć, kombinować i przekonywać. Nic z tego. To był początek niesamowicie pouczającej i inteligentnej dyskusji!

„Niestety,” – pan spojrzał na mnie smutnym wzrokiem – „nie mamy w ofercie nic wegańskiego.”

Wyjęłam tablet i pokazałam mu, że na jednym z australijskich sklepów online z winem, zaznaczono niektóre z ich win jako wegańskie.

„Nie, nie są wegańskie, – stwierdził bez cienia wątpliwości – „biorę udział w produkcji i z całą pewnością dodajemy do niego białko kurze.”

Ale… ale…. A miało być tak pięknie?

„Sam nie wiem, dlaczego nie możemy tego zastąpić produktami nieodzwierzęcymi” – zaczął – „W rejonie jakoś nikt ku temu się nie kwapi, ale może spróbujesz tu i tam” – podał miejsca dwóch winiarni – „słyszałem, że zaczęli kombinować, więc a nuż coś się im udało.”

Wytłumaczył mi przy okazji, w którym momencie i po co dodawane jest to nieszczęsne jajko. Niby w końcowym produkcie są jego tylko śladowe ilości, ale użycie tego jajka średnio pasuje mi do wizji „wina”, nawet gdybym nie była weganką. Moje zdziwienie wywołało uśmiech na twarzy pana, który mi wytłumaczył, że tak naprawdę jest to norma nie tylko w przypadku wina, ale także piwa, z których większość ma w składzie sproszkowane pęcherze rybne, żeby były bardziej klarowne…

„A najgorsze jest to, że nikt z producentów nie pisze na etykiecie, że używa tych nieszczęsnych produktów” – podsumował z żalem i jakoś uradowało mnie to, że ktoś tak przejął się tym, żeby wegetarianie czy weganie mieli w świecie łatwiej. Po prostu, jak to stwierdził chwilę później – „chcesz jeść jajko, to jedz, ale jak nie chcesz, to niech nikt ci go nie wciska, jak o tym nie wiesz”. Mimo że wyszłam z winiarni z pustymi rękoma, miałam uśmiech od ucha do ucha. Chciałam bardzo ich wesprzeć, za to zrozumienie, za ich próby, ale nie wiedziałam jak. Podziękowałam bardzo za szklankę zimnej wody i obiecałam, że kupię butelkę wina, jak już uda się im wyprodukować coś wegańskiego.

No trudno – skreśliłam pierwszą pozycję na liście i ruszyłam dalej. Ustawiłam sobie na Google Maps drogę do jednej z poleconych winiarni, która także widniała na mojej liście vegan wines, ale nie mogłam jej znaleźć. Zatrzymywałam się co chwilę, sprawdzałam w Internecie, czy to na pewno tam, ale winiarnia jakby się zmyła z powierzchni ziemi. Kolejne skreślenie. Jedziemy dalej.

huntervalley-5

Ładna asfaltowa droga zamieniła się w polną dróżkę z czerwonego pyłu. Z krzaków wyskoczył kangur, a raczej kangurzy potwór, istny „Pudzian”. Ogromny, bliżej mu było do Yeti. Musiałam się na chwilę zatrzymać i uspokoić, bo przeskoczył przez drogę w ułamek sekundy, dwa metry przed moją maską. I to w środku dnia! Oszalał??

Po kilkunastu minutach znalazłam się na totalnym „końcu świata”. Skończyły się ogromne luksusowe winiarnie, plakaty reklamujące jakieś eventy, przydrożne kawiarenki – Hunter Valley to popularne miejsce wypadowe dla mieszkańców Sydney i okolic. Dróżka wiła się dookoła porośniętego winoroślami wzgórza w stronę samotnego domu, w którym miałam nadzieję na znalezienie świętego Graala – wina, które w winiarskim świecie jest jeszcze uznawane za widzimisię.

huntervalley-6 huntervalley-7

Trafiłam ostatecznie do winiarni Macquariedale, prowadzonej przez przesympatyczne małżeństwo, które postanowiło opuścić korpo-świat w Sydney i zająć się produkcją wina. I to nie byle jakiego. Robią wszystko bez użycia nawozów, chemicznych dodatków i innych ulepszaczy – a co dla mnie najważniejsze – wszystkie ich wina są wegańskie. „No bo po co mam używać zwierzęcych produktów? Żyjemy w XXI wieku” – odpowiedział na moje pytanie pan McDonald.

huntervalley-8

Pojawił się przede mną problem innego typu. Mimo że wybór win był mniejszy niż w słynnej winiarni Tyrrell’s – nagle, ja, totalny żółtodziób w tej materii, mogłam wybrać z kilku rodzajów wina. Nie jestem wielką fanką wina, też mało co o nim wiem, więc na serię pytań o to, czy wolę Shiraz czy Chardonnay, odpowiedziałam jedynie skonfundowanym wzrokiem. Dla mnie smakują one podobnie, więc skusiłam się na to, które polecił mi właściciel winiarni. Przy okazji posłuchałam opowieści o ekologicznej uprawie winorośli, porozmawiałam o życiu w Hunter Valley i prawie zagłaskałam kota na śmierć (ostatecznie położył się na słońcu i usnął, więc chyba nie było mu aż tak źle).

huntervalley-12

Na liście miałam jeszcze jedno miejsce, które postanowiłam odwiedzić przed dalszą podróżą. W Macquariedale udało mi się kupić szampana i wino czerwone, ale najbardziej zależało mi na białym, które jeszcze jako tako mi wchodzi. Pognałam więc z powrotem polną dróżką w dół, do centrum doliny i zajechałam do Tamburlaine Organic Wines, winiarni położonej na przepięknym terenie z małym jeziorkiem, drewnianymi budynkami – no po prostu bajka.

huntervalley-17 huntervalley-16

Niestety, mimo że w Internecie znalazłam informację, że jest to miejsce przyjazne weganom, żadne z ich win nie jest wegańskie… Kilka chwil po wejściu zaproponowano mi kieliszek wina i kiedy spytałam „czy jest wegańskie?” – odpowiedziano mi, że niestety nie. Ale nikogo nie zdziwiło moje pytanie. Okazało się wręcz, że coraz więcej ludzi o to pyta, więc trwają prace nad zastąpieniem produktów zwierzęcych, chociaż w części ich win. Na ich stronie internetowej twierdzą, że wszelkie pozostałości zwierzęcych białek są całkowicie usunięte przed zabutelkowaniem wina, ale przez to, że używają białka jajka, nie mogą określić go mianem „wegańskiego”. Szkoda. ALE! To kolejne miejsce, w którym trwają pracę nad zweganizowaniem wina. Czy to nie wspaniałe?

huntervalley-18

Mimo że nie udało mi się kupić białego wegańskiego wina, te kilka godzin w Hunter Valley wspominam do dziś. Rozmawiałam z kilkoma osobami niezwykle obeznanymi w tematyce wina, o którym wiem mało co. Popatrzyłam na to, jak wyglądają krzewy winorośli, podpatrzyłam „tasting” i przysłuchałam się rozmowom o różnych typach wina.

huntervalley-13

Mam nadzieję, że będę mogła wejść kiedyś do winiarni, spróbować kilka typów białego wina i powiedzieć na głos: „Ach, czy też wyczuwasz tą lekką nutę malin?”. Zamieszać z namaszczeniem winem w kieliszku i rzucić niewinny komentarz na temat aromatu wanilii. Winiarnia Macquariedale odwala kawał dobrej roboty, ale jest to miejsce bardziej nastawione na organiczne/ekologiczne aspekty produkcji wina i uprawy roślin. To malutka winiarnia, kierująca swą ofertę do specyficznej grupy odbiorców (nie żeby weganie nie byli też taką grupą). Marzą mi się jednak łatwo dostępne wegańskie wina. Winiarnia, gdzie mogłabym nauczyć się czegoś o jego produkcji, wziąć udział w „tastingu” i pobawić się moim zmysłem smaku i zapachu, wyczuwając nuty i aromaty albo wymyślając je sobie tak dla zabawy.

Wygląda na to, że w dolinie Hunter w Australii będzie już to niedługo możliwe!

Śmiejąc się do siebie, bo nie miałam zielonego pojęcia, jak upchnę dwie duże butelki do i tak napchanego już plecaka, stwierdziłam, że pomartwię się później i pognałam w stronę widocznych w oddali Błękitnych Gór.

huntervalley-19

Karolina

autor:

Cześć! Mam na imię Karolina. Jestem absolwentką japonistyki na Oxfordzie i piszę tutaj głównie o Azji Wschodniej. W wolnych chwilach czytam, gotuję wegańskie pyszności i próbuję wymyślić, jak choć trochę ulepszyć świat.

  1. Super ciekawy post! Nie wiedzialam ze wina moga byc nie-weganskie

  2. Nieźle, człowiek się całe życie uczy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *