Himeji (姫路) – Biała Czapla wśród płatków wiśni

Kiedy na gałęziach wiśni pojawiają się pierwsze płatki, Japonia staje w miejscu. Kwitnące sakury stają się głównym tematem rozmów, o „wiśniowym froncie” mówią z powagą prezenterzy pogody, a Japończycy wylegają do parków, gdzie piknikują od rana do nocy.

Ale to nie takie proste. Zwykłe podziwianie bladoróżowej sakury tuż obok swojego bloku nie smakuje aż tak wybornie. Od początku roku trwają dyskusje, gdzie pojechać tym razem. Biura podróży przekrzykują się w swoich wiśniowych ofertach. Miasta organizują specjalne pikniki, nocne oglądanie podświetlonych drzew sakury czy spływy pokrytymi lekką pierzyną płatków kanałami.

W Internecie co roku pojawiają się nowe rankingi „najpiękniejszych miejsc do hanami”. Hanami to nic innego jak „podziwianie wiśni”. Pisałam już o tym dwa lata temu, kiedy piknikowałam razem z tysiącami Tokijczyków w parku Yoyogi. Ale prawdziwi koneserzy podróżują. Jadą, z nadzieją na perfekcyjne kwiaty w pełnym rozkwicie, czasami i kilkaset kilometrów. Ja przeleciałam w tym celu na drugi koniec świata. Prosto do Himeji.

Himeji słynie głównie z pięknego zamku, który zachował się w niemalże nienaruszonym stanie przez kilkaset lat. Mimo że mieszkałam na pierwszym roku studiów w prefekturze Hyōgo (兵庫県) przez kilka miesięcy, nie udało mi się tam nigdy dotrzeć. Ale może i dobrze – przez ostatnie pięć lat zamek był w kapitalnym remoncie, więc nie zrobił by pewnie na mnie aż takiego wrażenia, jak teraz. Powiem Wam jedno – zamek Himeji w morzu kwitnących wiśni to chyba najpiękniejszy obrazek, jaki może sobie wyobrazić miłośnik Japonii.

Zamek Himeji jest wyjątkowy. Wyjątkowy, bo udało mu się przetrwać historyczną zawieruchę: wojny, Restaurację Meiji, amerykańskie naloty, ale także trzęsienia ziemi, w tym to w 1995, które zrównało z ziemią Kobe. Jest to chyba ostatni zamek w Japonii, który nadal góruje nad całym miastem. Nie ma nic łatwiejszego niż do niego trafić – widać go chyba zewsząd. Wysiadłam z dworca, a tam, dokładnie na przeciwko, białe cudo.

Główna ulica w Himeji tuż przy dworcu

Główna ulica w Himeji tuż przy dworcu

Zamek w Himeji widziany z oddali

Jego początki sięgają 1333 roku, kiedy Akamatsu Norimura (赤松 則村),  zbudował na wzniesieniu pierwsze fortyfikacje. Oczywiście jego następca miał całkowicie inną wizję, więc zburzył wszystko i przebudował po swojemu. Swoje dzieło nazwał zamkiem Hime-yama. Dwa stulecia później przebudował go ponownie sam Toyotomi Hideyoshi i tak powstał prototyp tego, co znamy dzisiaj jako zamek Himeji.

Zamek "Białej Czapli" wśród kwitnących wiśni

Z zamkiem związanych jest też szereg legend. Najciekawsza z nich to wariant popularnej kaidan (怪談), „horror story” z okresu Edo, Banchō Sarayashiki (番町皿屋敷). W okolicy Himeji znana jest jako Banshū Sarayashiki (播州皿屋敷) i prezentowana jest często w teatrze lalek ningyō jōruri (人形浄瑠璃), o którym pisałam przy okazji relacji z Tokushimy na wyspie Shikoku. 

Według Wikipedii opowieść w skrócie wygląda tak:

Katsumoto Hosokawa, pan zamku Himeji, poważnie zaniemógł. Jego spadkobierca, Tomonosuke, planuje dać zbiór dziesięciu cennych talerzy pewnemu siogunowi, aby zapewnić sobie posadę. Jednak wkrótce pojawia się niejaki Tetsuzan Asayama, który przejmuje jego obowiązki. Tomonosuke nie wie, że nowy przybysz planuje go zabić.

Dzięki pomocy szpiega, Tetsuzan wykrada jeden z cennych talerzy i sugeruje, że mogła tego dokonać panna imieniem Okiku. Nakazuje jej przynieść pudło z talerzami do swojej sali. Tam próbuje ją uwieść. Gdy dziewczyna odmawia, Tetsuzan oskarża ją o kradzież talerza i więzi. Następnie torturuje ją przez jakiś czas i namawia, aby została jego kochanką i pomogła mu zamordować Tomonosuke. Gdy dziewczyna po raz kolejny odmawia, Tetsuzan zabija Okiku jednym cięciem miecza. Chwilę potem, gdy czyści ostrze, słyszy głos liczący talerze. Zdaje sobie sprawę, że jest to duch Okiku, jednak pozostaje niewzruszony.

Na terenie zamku znajduje się zresztą studnia Okiku (Okiku Ido; お菊井戸), gdzie, przynajmniej według przypowieści z teatru lalkowego, Tetsuzan ukrył ciało Okiku. Wieczorami duch Okiku ponoć do dziś pojawia się w okolicy.

Zamek Himeji z bliska

Wydawałoby się, że nikt nie tknie dzieła „wielkiego zjednoczyciela” Japonii. Nic z tych rzeczy. Po jego śmierci, przejął go założyciel szogunatu, Tokugawa Ieyasu. Nie miał jednak on czasu ani chęci na zajmowanie się zamkiem, tak daleko od nowej stolicy Edo (dzisiejsze Tokio). Zamek został podarowany jednemu z lordów jako prezent za wierność w bitwie pod Sekigahara. No i rozpoczęło się szaleństwo. Kombinowanie, rozbudowywanie, planowanie, rozkminianie.

Kiedy padał szogunat podczas słynnej Restauracji Meiji, w Japonii zniszczono wiele zamków. Każdemu kojarzyły się z niechcianą władzą i przeszłością, którą chciano jak najszybciej zamazać.

Nawet piękny zamek Himeji został opuszczony w 1871 roku i przeznaczony do rozbiórki.

Przez jakiś czas część budynków pełniła funkcję koszar. Dzięki staraniom pułkownika Nakamury Shigeto zamek nie został zniszczony. Wystawiono go na aukcję – kupcem okazał się mieszkaniec miasta, który kupił całą posiadłość za ówczesne 23 japońskie jeny (równowartość dzisiejszych 200,000, około 7 tys. złotych). Po raz kolejny padł pomysł rozbiórki zamku, tym razem, aby na jego terenie powstały nowe budynki. Na szczęście koszt całego przedsięwzięcia okazał się za wysoki.

Podczas drugiej wojny światowej zamek cudem ocalał. Większość miasta legła w gruzach, zniszczeniu uległo też kilka budynków na terenie zamku, lecz główna wieża zachowała się w niemalże nienaruszonym stanie. Spadła na nią bomba, lecz nie wybuchła (!). W 1956 rząd japoński wziął się za naprawę zamku i przeznaczył na to około 550 milionów jenów (prawie 2 miliony złotych).

W 1995 region nawiedziło ogromne trzęsienie ziemi o sile 7,3 w skali Richtera, zwane przez Japończyków Hanshin-Awaji dai-shinsai (阪神・淡路大震災), czyli „Wielkim Trzęsieniem Hanshin i Awaji. W Kobe zginęło kilka tysięcy osób, a w oddalonym o kilkadziesiąt kilometrów Himeji także poniesiono ogromne straty.

Ale nie na zamku, który określany jest często mianem „Zamku Białej Czapli” – Haguro-jō (白鷺城). Ponoć nie zadrgała nawet czarka z sake postawiona na znajdującym się na najwyższym piętrze ołtarzu.

„Biała Czapla”  jest świeżo po kolejnej renowacji i aż błyszczy się z daleka.

Śnieżnobiały zamek Himeji w oddali

Zamek pokryty jest białym gipsem, który maskuje fakt, że ma on drewnianą konstrukcję. Nie jest to gips, jaki znamy dzisiaj – nawet podczas renowacji kilka lat temu używano tradycyjnych metod: mieszanki wodorostów, konopii, piaskowca i muszli. Wystarczy tylko 3 centymetry takiej mieszanki aby uchronić konstrukcję przed ogniem, wiatrem deszczem czy śniegiem. Pokryto nim nawet dachówki, dzięki czemu z daleka zamek wygląda na śnieżnobiały.

Z zewnątrz zamek wygląda na 5-piętrowy, lecz w rzeczywistości ma ich 7. Pamiętacie podobny patent w świątyni ninja w Kanazawie? Tutaj zastosowano coś podobnego; nie wiem do końca dlaczego. Wygląda to jednak imponująco, bo zamek w Himeji jest największym zamkiem w Japonii.

Zamek Himeji, zwany też Zamkiem "Białej Czapli" wśród kwiatów sakury Zamek Himeji, zwany też Zamkiem "Białej Czapli" wśród kwiatów sakury

Zamek dopracowany jest w najmniejszych szczegółach. Moją uwagę zwróciły już na samym początku piękne ceramiczne dachówki. Krańce zdobią herby rodów, do których na przestrzeni wieków należał ten zamek.

Na zamku znajduje się aż 997 otworów strzelniczych, zwanych po japońsku sama (狭間). Różnią się kształtem – zależnie od rodzaju używanej broni – ale także lokalizacją, ze względu na pozycję przyjmowaną przy oddawaniu strzałów. Są zatem otwory stojące (tachi-zama), klęczące (i-sama) oraz leżące (ne-sama).

Na terenie całego kompleksu zamkowego znajduje się aż 21 bram i łatwo się pogubić w ich nazwach. Najbardziej charakterystyczną z nich jest „Diamentowa Brama”, Hishi-no-mon (菱の門) zbudowana w okresie Azuchi-Momoyama (1568-1603), która jest także największą bramą na zamku Himeji.

Brama Diamentowa - największa brama na zamku Himeji

Wnętrze nie robi na pierwszy rzut oka wrażenia. Przez chwilę zastanawiałam się nawet, czy warto było stać prawie godzinę w kolejce, wijącej się wzdłuż białych murów. Kiedy jednak zgłębiłam się w lekturę przewodnika, okazało się, że jest on pełen konstrukcyjnych ciekawostek.

Samo wnętrze pokryte jest drewnem i zaplanowane przede wszystkim do funkcji obronnej. Są zatem platformy, z których można rzucać kamienie z okien (tak zwane ishiuchidana (石打棚)), półki na broń, podwójne drzwi czy ukryte okna.

Na 6. piętrze (zamek ma 7 poziomów, bo posiada też piwnicę) znajduje się malutka szintoistyczna świątynia Osakabe-jinja (長壁神社), poświęcona bóstwom strzegącym wzgórze Hime-yama, na którym teraz znajduje się zamek. Podczas ery Edo znajdowała się ona na małym wzniesieniu na terenie zamku.

Świątynka Osakabe-jinja na ostatnim piętrze zamku Himeji

Z góry rozpościerał się fantastyczny widok na okolicę i teren zamku – mogłam też w spokoju przyjrzeć się dachówkom, które zależnie od słońca raz wydawały się białe, a raz czarne.

Widok na Himeji z położonego na wzniesieniu zamku Teren zamku Himeji widziany ze szczytu głównej wieży Zbliżenie na piękne dachówki, pokrywające główną wieżę zamku Himeji

Po przejściu wszystkich poziomów, wydostałam się na zewnątrz z poczuciem ulgi. Nie lubię tłumów, a chodzenie na boso niemalże tiptopkami męczy. Chociaż gdy uświadomiłam sobie, że cała budowla podtrzymywana jest przez dwa ogromne drewniane filary i mogłam ich dotknąć, poczułam się wyjątkowo. Wysokie na prawie 25 metrów od kilkuset lat podtrzymują tę rewelacyjną konstrukcję. Mimo że w latach 50 ubiegłego wieku kawałek zachodniego słupa wymieniono na blok z 650-letniego cedru, robi on nadal wrażenie.

Piękne zdobienia dachu na zamku Himeji Jedna z bram zamku Himeji wśród płatków sakury

Większość zwiedzających przyszła na teren dookoła zamku, aby popodziwiać wiśnie. Nie dziwię się – widok białego zamku wśród morza sakury po prostu zwala z nóg.

Tłumy oglądające kwitnące sakury w ogrodach przed zamkiem HimejiJedno z tysięcy kwitnących drzew japońskiej wiśni, sakury w Himeji Zbliżenie na płatki wiśni, zwane po jap. sakura, w parku w Himeji

„Biała Czapla” w morzu sakury – ten obraz zostanie we mnie naprawdę na długo.

Zamek "Białej Czapli" w Himeji wśród kwitnących wiśni

Karolina

autor:

Cześć! Mam na imię Karolina. Jestem absolwentką japonistyki na Oxfordzie i piszę tutaj głównie o Azji Wschodniej. W wolnych chwilach czytam, gotuję wegańskie pyszności i próbuję wymyślić, jak choć trochę ulepszyć świat.

Comments (5)

  1. Wow, pięknie! Akurat w Himeji nie udało nam się załapać na kwitnienie wiśni. Bardzo interesujący wpis!

  2. Pięknie, żałuje nie byłam tam podczas hanami! Trzeba nadrobić:)

  3. Chciałabym napisać coś więcej, ale jedyne co mi przychodzi do głowy to: Przepięknie!

  4. Trochę zazdroszczę, ze względu na okoliczności przyrody. Ale i mnie można zazdrościć, bo Himeji zwiedzałem w styczniu i żadnych kolejek nie było.
    PS
    Robisz genialne fotki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *