Ichihime Jinja (市比賣神社) – świątynia kobiet w Kioto

Pierwsza świątynka na trasie mojego spaceru, kolejny talizman do kolekcji. Niby nic takiego – byłam do tej pory pewnie w setkach świątyń buddyjskich i szintoistycznych chramów. Ale gdy pani na terenie świątyni wytłumaczyła mi, że jestem w świątyni dla kobiet, nie mogłam się oprzeć, żeby o tym tutaj nie napisać.

Spacerując po Kioto nie mogę przestać myśleć o lekcjach z historii Japonii. Momentami wydaje mi się nawet, że może warto było czytać klasyczną literaturę, choć na studiach opuszczałam niektóre zajęcia z wierszami z dwunastego wieku. Imiona kolejnych cesarzy, kolejnych dworskich urzędników i konkubin mieszały mi się w głowie, a angielska deszczowa pogoda sprawiała, że nie potrafiłam się wczuć w odpowiedni klimat.

Wystarczyło przyjechać do Kioto, bez żadnego planu, bez pośpiechu. Tym razem na dziewięć dni, ale pewnie będę tu wracać na dłużej. Mam słabość do Tokio, do jego betonowej pustyni, do obserwowania wszystkiego, co trapi Japonię, ale także tego, z czego może być dumna. Jak w kalejdoskopie.

Ale to w bocznych alejkach Kioto, nieopodal dzielnicy gejsz Gion, gdzie zatrzymałam się tym razem, udało mi się nareszcie wyluzować. I całkowicie przypadkiem, podczas mojego pośniadaniowego spaceru, trafiłam do Ichihime Jinja (市比賣神社).

Jej początki sięgają czasów panowania cesarza Kanmu (桓武). Co ciekawe, matka cesarza wywodziła się z koreańskiego rodu królewskiego Paekche (백제). To Kanmu zdecydował o przeniesieniu pod koniec VIII w. stolicy z Nary do Kioto, zwanego ówcześnie Heian-kyō. Nic dziwnego – w Narze spotykało go nieustające pasmo nieszczęść: śmierć dwóch żon i matki oraz epidemia czarnej ospy [za Wiki].

Założył ją Fuyutsugu Fujiwara (藤原冬嗣), Minister Lewej Strony (druga w hierarchii pozycja na dworze w okresie Heian). Przez kilkaset lat to jego klan rządził Japonią, a cesarz był często jedynie marionetką, twarzą do kolejnych intryg. Świątynia miała chronić mieszkańców zarówno wschodniej, jak i zachodniej części miasta. Na obecne miejsce przeniesiono ją w 1591 i stoi tutaj do dziś. Od wielu innych świątyń odróżnia ją jedno – wszystkie kami czczone tutaj to kobiety.

Kamu Ō-Ichihime (神大市比売) to jedno z bóstw szintoistycznych, matka Ōtoshi-no-Kami (大年神), opiekuna pól ryżowych.

Pisał o niej nawet słynny poeta haiku, Issa:

„O Ichihime! | Uśmiechnij się! | Polny motyl”

一姫の神笑み給へ草のてふ
ichihime no kami emi tamae kusa no chō

Na terenie świątyni znajduje się Amenomanai (天之真名井) – jedno z siedmiu źródeł w Kioto z meisui (名水), dosłownie „słynną wodą”. Pierwszego dnia roku pobiera się z niego wodę, wakamizu, która dawniej przeznaczona była do pierwszej kąpieli cesarza, lecz dziś używana jest do ceremonii herbacianej czy ikebany.

Nad płynącą spokojnie przejrzystą wodą, leżą setki małych laleczek-wróżb: hime-mikuji (姫みくじ), w kształcie małych księżniczek (przynajmniej z nazwy). Mam słabość do japońskich produktów z papier mache, więc wyszłam ze świątyni z moją własną mini-księżniczką. Od spodu przyczepiona jest do niej wróżba – te niechciane powinno zostawić się nad strumieniem.

W sklepiku przy wyjściu panowało istne talizmanowe szaleństwo: talizmany na bezpieczeństwo dzieci, na dobre szczęście dla kobiet, na bezpieczny poród. Hitem był jednak talizman… kami od toalet, chroniący (trawienne?) zdrowie rodziny. I piękne wpisy goshuin, przypominający mi o moim notesie kupionym kilka lat wcześniej na Shikoku.

Tak sobie myślę – chyba zacznę robić listę wszystkich szalonych, uroczych, zabawnych i pięknych talizmanów w japońskich świątyniach. Co Wy na to?


Bibliografia:

http://eng.trip.kyoto.jp/spot/db/ichihimejinja/

http://haikureality.theartofhaiku.com/esejeng109.htm

市比賣神社Ichihime Shrine

Karolina

autor:

Cześć! Mam na imię Karolina. Jestem absolwentką japonistyki na Oxfordzie i piszę tutaj głównie o Azji Wschodniej. W wolnych chwilach czytam, gotuję wegańskie pyszności i próbuję wymyślić, jak choć trochę ulepszyć świat.

  1. Dlaczego motyl jest zapisany てふ? Coś źle rozumiem? Z ciekawości pytam (bynajmniej nie próbuję wytknąć błąd, znasz japoński lepiej ode mnie, ja tak tylko rekreacyjnie się trochę uczę)

    Super te laleczki, ja kocham wszystkie lalki. Taką z masy papierowej też bym przyjęła.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *