„Kwiaty w pudełku. Japonia oczami kobiet” – już niedługo!

2 lata roboty ( +5 lat studiów, czyli w sumie 7?). Krew, pot i łzy. I ogromny stres. I radość. Za kilka dni ma miejsce premiera mojej pierwszej reporterskiej książki – „Kwiaty w pudełku. Japonia oczami kobiet”.

Zawsze marzyłam o napisaniu książki. Ale tak to z marzeniami bywa – zawsze wydają się odległe, schowane za zakrętem, którego nie widać z oddali. Więc godzimy się z tym, że może jednak nigdy ich nie spełnimy. Więc powtarzałam sobie i moim bliskim „kiedyś coś napiszę”.

Ale zamiast mi przytakiwać, mówili mi: „Pisz”.

Więc pisałam.

Na początku szło to nieporadnie (podejrzewam, że pamiętacie, jeśli jesteście tu od początku). Po paru latach studiów w Anglii o wiele swobodniej czułam się z pisanym angielskim – to po angielsku notowałam, pisałam eseje, czytałam dziennie setki stron. Przestawienie się z angielskiego na polski było wbrew pozorom trudne, mimo że codziennie dużo rozmawiałam po polsku – i na żywo i na Skypie. A tu nagle zamiast żartów czy żalenia się, trzeba było zebrać myśli do kupy. I napisać w języku, w którym ostatnio pisałam coś w liceum.

To było pięć lat temu (jak ten czas leci!). Pięć lat temu siedziałam na lotnisku w Londynie i napisałam swój pierwszy wpis: że lecę, że jestem podekscytowana. I zaczęłam opisywać to, co widzę, czego doświadczam, co mnie zastanawia podczas roku mieszkania w Japonii. A potem dzięki Waszemu wsparciu, dzięki temu, że byliście tutaj cały czas, udało mi się też otworzyć i podzielić także ze swoimi problemami; powiedzieć głośno (choć przez łzy): „hej! za blogiem stoi osoba z krwi i kości i czasami jest mi w życiu źle”.

Gdzieś w międzyczasie zdałam sobie sprawę, że pisanie to jest „to”. Że chcę o Japonii pisać, mówić, uczyć (innych i siebie). Poszłam na Polską Szkołę Reportażu, gdzie nauczyłam się, jak konstruować tekst, jak dobierać temat, jak odnaleźć się w świecie mediów. I uświadomiłam sobie przy okazji, że chcę to robić na swoich zasadach. Co nie było łatwe.

Jedną z odpowiedzi na to jest „Non/fiction”. Niezależny kwartalnik reporterski, który pokazuje, że media mogą wyglądać inaczej: zarówno od strony merytorycznej, jak i wizualnej.

Ale poza tym projektem, przez ostatnie dwa lata żyłam przede wszystkim książką. Książką, którą postanowiłam napisać, bo kotłowało się we mnie zdecydowanie za dużo myśli. Bo zdałam sobie sprawę, że Japonia jest jednym z tych miejsc, o której w przestrzeni publicznej krążą głównie stereotypy. Po prezentacjach podróżniczych za każdym razem byłam zalewana pytaniami na temat Japonii: czy automaty z używanymi majtkami naprawdę istnieją? Dlaczego Japonki są takie uległe? Czemu Japończycy oglądają takie dziwne teleturnieje?

Uświadomiłam sobie, że to, czego ja doświadczyłam, mieszkając i bywając w Japonii i to jak wygląda życie moich znajomych Japończyków nijak ma się do tego, jak Japonia odbierana jest w Europie.

Więc zaczęłam drążyć.

Z tego drążenia narodził się mój pierwszy reportaż z prawdziwego zdarzenia: „Jestem przegranym psem. Życie bez ślubu w Japonii” w Dużym Formacie. Potem kolejny: „Samobójstwa w Japonii. Zestaw do wypadków z udziałem ludzi”. Szybko zdałam sobie sprawę, że mam za dużo wątków, za dużo nitek, które muszę jakoś zebrać razem.

Ale zawsze, zawsze, w moich poszukiwaniach kończyłam na długich rozmowach z kobietami. Które chciały mi pokazać, że wcale nie żyją w raju, że wcale nie są uległe, że nie są jedynie lalkami.

Kobiety, które nie spełniają społecznych oczekiwań, nazywa się różnie: „przegranymi psami”, „kobietami kamieniami”, „świątecznym ciastem”. Jeszcze do niedawna ideałem dla wielu rodzin było wychowanie „córek w pudełkach” – chowanych przed zewnętrznym światem, żeby przejść szybko z domu rodziców do domu męża. Umierające z przemęczenia kobiety z przędzalni były „kwiatami narodu”. Żeńską drużynę siatkówki media nazywały „kwiatem igrzysk”. Kobiety w biurach przez długi czas nazywano „kwiatami biurowymi”, jak ikebanę, kwiatowe aranżacje w lobby dużych korporacji. Długo traktowano je jak bukiet, który można wyrzucić, jak dekorację, którą zmienia się wraz nową porą roku.

Jak podsumowuje „Kwiaty w pudełku” Wydawnictwo Czarne:

Karolina Bednarz przygląda się Japonii krytycznie, ale z empatią, celnie wskazując bolączki i wyzwania, z którymi na co dzień mierzą się mieszkanki Kraju Kwitnącej Wiśni. I pokazuje siłę kobiet, które mimo różnych trudności, coraz głośniej mówią o swoich problemach. I coraz częściej mówią „dość”.

Możecie zamówić swój egzemplarz na stronie wydawnictwa TUTAJ.

A gdybyście chcieli przybić mi piątkę, zadać trochę pytań i posłuchać jak opowiadam o książce, to zapraszam na spotkania autorskie:

10.05 – Faktyczny Dom Kultury, Warszawa
15.05 – Bonobo, Kraków
06.06 – Z innej beczki, Łódź
11.06 – Dom Słów, Lublin
18.06 – Tajne Komplety, Wrocław
21.06 – Skład Kulturalny, Poznań
29.06 – Miejska Biblioteka Publiczna w Szczecinie

W zbieraniu materiałów do książki zdarzyło się wiele cudownych rzeczy. Moje bohaterki polecały mnie swoim koleżankom, podawały kontakt dalej, zabierały mnie ze sobą na spotkania ze znajomymi. Otwierały swoje serca i serca swoich przyjaciółek. I za każdym razem mówiły mi: „Powodzenia. Niech ktoś o tym wreszcie napisze”.

Ta książka to moja próba pokazania, że życie w Japonii to nie tylko kwiaty wiśni, gejsze, zielona herbata i oświetlone neonami ulice. Rozmawiałam z różnymi kobietami: bogatymi, biednymi, z prowincji, z wielkich miast, chorymi, bezdomnymi…

Wszystkie miały w sobie jedno: siłę.

Mam nadzieję, że udało mi się ją pokazać na kartach mojej książki. Boję się, stresuję, ale także nie mogę doczekać się Waszej reakcji. I dziękuję z całego serca za dotychczasowe wsparcie – tutaj, na moim Facebooku czy Instagramie, ale także w mailach, prywatnych wiadomościach czy na żywo. Nie zrobiłabym tego bez Was.

Categories Uncategorized
Karolina

Cześć! Mam na imię Karolina. Jestem absolwentką japonistyki na Oxfordzie i autorką książki "Kwiaty w pudełku. Japonia oczami kobiet" (Wydawnictwo Czarne). Na blogu piszę głównie o Azji Wschodniej - zwłaszcza w kontekście podróży. Prowadzę też Tajfunowy Klub Książkowy, grupę na FB, gdzie rozmawiamy o japońskiej literaturze pięknej.

12 comments on “„Kwiaty w pudełku. Japonia oczami kobiet” – już niedługo!

  1. I super, że piszesz. Robisz to kochasz, co czujesz i po swojemu. Tylko zazdrościć i kibicować by dalej szło tak pięknie 🙂

  2. Karolina, miałam okazję być kiedyś na spotkaniu z Tobą i jesteś świetnym człowiekiem. Dodatkowo fantastycznie patrzącym na świat i dobrze o tym piszącym. To przyjemność czytać to, co napiszesz. Podążaj za swoimi marzeniami , bo ich realizacja nie tylko Tobie daje satysfakcję, ale również nam czytającym sprawia radość :). Trzymaj się 🙂

  3. Śledzę Twojego bloga już od dawna (pomógł mi zaplanować wymarzoną podróż do Japoni) i z niecierpliwością czekam na książkę! Jestem pewna, że to dopiero początek wspaniałej pisarskiej drogi!

  4. jestem pewna, że ta książka zostanie jeszcze bestsellerem! ja nie umiem się już doczekać by ją przeczytać i jak tylko będę w Polsce w czerwcu to wpadnie w moje ręce 🙂 powodzenia z wszystkim!!! podziwiam!! <3

  5. Zrób kiedyś proszę jakiś post o polecanych przez Ciebie książkach. Tyle czytasz wspaniałości, podziel się ze światem 🙂

    • Karolina

      Kiedyś na pewno zrobię 🙂 W końcu czytam nałogowo odkąd pamiętam – a od wielu lat głównie książki o Japonii lub wschodnioazjatycką literaturę piękną

  6. Będę na Twoim spotkaniu w Krakowie. Czy będzie można kupić na nim książkę, czy zamówić, ale boję się, czy dotrze na czas, a chcę mieć autograf.
    Serdecznie pozdrawiam

    • Karolina

      Wydaje mi się, że będzie można kupić, ale nie mogę zagwarantować, ile będzie egzemplarzy, bo nie mam zielonego pojęcia 🙂

  7. Nie wiem czy to książka pochłonęła mnie, czy ja książkę, ale i tak z całego serca dziękuję Ci za nią. Jest to świetnie, rzetelnie, z olbrzymim wyczuciem ,taktem i wiedzą napisana książka o bardzo ważnych sprawach. Reporterka w najlepszym stylu. 2 tygodnie temu napisałam Ci, że dajesz radość. To nie było dobre określenie, dajesz znacznie więcej ; wiedzę, emocje, pobudzasz myślenie. Dziękuję, A ponieważ Twoją książkę przeczytałam zdecydowanie za szybko to wiem, że jeszcze nie raz i nie dwa wrócę do niej. I oczywiście czekam na następną 🙂 Trzymaj się 🙂

  8. Świetny wpis. Zabieram się za książkę 🙂

  9. Zjemsobiemango

    Wszystko fajnie, ale takie kobiety nie są reprezentatywne dla żadnego kraju. Przeżyły coś, spoko, mówią o tym, też spoko, ale mam nadzieję, że ta książka nie będzie skrajnie przerysowana by wywołać emocje u czytelnika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *