Kategoria: Tradycje

Himeji (姫路) – Biała Czapla wśród płatków wiśni

Kiedy na gałęziach wiśni pojawiają się pierwsze płatki, Japonia staje w miejscu. Kwitnące sakury stają się głównym tematem rozmów, o „wiśniowym froncie” mówią z powagą prezenterzy pogody, a Japończycy wylegają do parków, gdzie piknikują od rana do nocy. Ale to nie takie proste. Zwykłe podziwianie bladoróżowej…

Taketomi (竹富島) – na koralowej wyspie

Taketomi to najbardziej i zarazem najmniej turystyczna wysepka w archipelagu Yaeyama. Najbardziej, bo każdy coś tam o niej słyszał. „Ach, to ta ładna wysepka?”. Najmniej, bo mieszkańcy za wszelką cenę próbują buntować się przeciwko nowoczesności. Zimą, kiedy turystów można policzyć na palcach jednej ręki, Taketomi pokazuje swoją…

Yonaguni (与那国) – tam, gdzie kończy się Japonia

Nieraz trzeba zacząć od końca. Puścić ten magiczny kłębek narracji i dać się ponieść wspomnieniom. Wrócić myślami do miejsca, gdzie z dala od wszystkiego odnalazłam to, czego szukałam przez pięć miesięcy podróży. Na malutkiej japońskiej wysepce, gdzie ludzie wcale nie czują się Japończykami, gdzie nadal…

Naruko (鳴子), czyli w poszukiwaniu idealnej kokeshi, cz. 3

Japończycy mają obsesję nie tylko na punkcie kwitnących wiśni, ale także czerwieniących się jesiennych liści. Sprawdzają codziennie wieści na temat „frontu czerwieni”. Rozmawiają o najlepszych miejscach do podziwiania kōyō (紅葉) i wymieniają się wskazówkami. Wydają fortunę na podróże w góry, gdzie mogą godzinami patrzeć na jesienną…

Spacer po szanghajskich świątyniach… z jedzeniem w tle.

Po przeżyciu godziny szczytu w szanghajskim metrze, obiecałam sobie, że drugi raz nie popełnię tego samego błędu. W związku z tym wybrałam się w stronę Ogrodów Szczęścia, Yù Yuán (豫园) na piechotę. Po kilkunastu minutach w oczy rzuciły mi się historyczne budowle, takie stereotypowo „chińskie”…

„Do fidem”, czyli jak zakończyłam studia na Oksfordzie

Całkiem niedawno napisałam, jak przeżyłam te kilka lat na Oksfordzie, pokazując przy okazji, że nie wszystko wyszło, tak jak to sobie wymyśliłam. Dlatego wypadałoby napisać mały, trochę bardziej pozytywny, epilog. Kilka dni temu oficjalnie zakończyłam swoją oksfordzką przygodę podczas ceremonii zakończenia studiów i było to…

Mdina i L-Imnajra, czyli świętowanie po maltańsku

Po kilku dniach spędzonych na Malcie mieszkańcy tego malutkiego kraju wydali mi się dość chłodni. W głowie pojawiło się kilka hipotez: a) Maltańczycy są po prostu chłodni b) Maltańczycy mają dość wszelkich turystów, zadeptujących ich kraj c) Nie miałam okazji spotkać normalnego Maltańczyka, poza obsługą…