Tag: Chiny

Pekińskie hútòngi, czyli w herbacianym raju

Serce Pekinu bije nie na placu Niebiańskiego Spokoju czy w Zakazanym Mieście. Prawdziwy Pekin to wcale nie przytłaczające betonowe budynki rządowe, ogromne centra handlowe i duszący w gardle smog. Dla mnie stolica Chin będzie kojarzyła się z wąskimi uliczkami, tak zwanymi hútòngami, gdzie można cofnąć się…

Dzielnica muzułmańska, czyli serce Xī’ān

Xī’ān kojarzyło mi się głównie z dawną stolicą potężnej dynastii Táng, ale okazało się, że tętni w niej nadal życie i to niekoniecznie w takiej formie, jakiej można się spodziewać. Ludzie spędzają czas nie na oglądaniu starych świątyń, ale na zajadaniu się całą gamą przysmaków w muzułmańskiej…

Xī’ān (西安), czyli piękno zalane smogiem

Dawno temu, kiedy uczyłam się o początkach Japonii, wspominano co chwilę na wykładach o chińskiej dynastii Táng (唐). Kiedy spacerowałam po Narze, w przewodniku pisano o tym, jak miasto zainspirowane było chińskim Cháng’ān (长安). Dopiero po skończeniu studiów dane mi było wybrać się do tego…

Huángshān (黄山), czyli góry o bajkowych nazwach

Mało jest miejsc, które sprawiły, że dosłownie zaparło mi dech w piersiach. Nieraz zdarza mi się użyć takiego wyrażenia, ale po dniu spędzonym w Huángshān uświadomiłam sobie, jak łatwo przychodzi mi rzucanie takich fraz. W sercu prefektury Ānhuī, na szlaku w Żółtych Górach, odnalazłam to,…

Píngyáo (平遥), czyli gdzie można zakochać się w Chinach

Rewolucja kulturalna dość sprawnie poradziła sobie z historycznymi zabudowaniami. Dopiero od całkiem niedawna zaczyna się dbać o wszystko, co „historyczne“ i „tradycyjne“, bo to się najlepiej sprzedaje. Nikt nie będzie jechał na drugi koniec świata, żeby zobaczyć szare bloki. Ale stare budynki w „starożytnym miasteczku“ już…

Hangzhou, czyli nad słynnym Zachodnim Jeziorem

Polskie PKP mogłoby się sporo nauczyć od chińskich kolei. Pociąg z Szanghaju do Hangzhou nie dość, że przyjechał punktualnie, miał wygodne siedzenia i odpowiednią temperaturę w środku, to jeszcze gnał z prędkością ponad 300 km/h. Kilkakrotnie tańszy od japońskiego shinkansena, lecz wcale mu specjalnie nie ustępował. Kilka…

Spacer po szanghajskich świątyniach… z jedzeniem w tle.

Po przeżyciu godziny szczytu w szanghajskim metrze, obiecałam sobie, że drugi raz nie popełnię tego samego błędu. W związku z tym wybrałam się w stronę Ogrodów Szczęścia, Yù Yuán (豫园) na piechotę. Po kilkunastu minutach w oczy rzuciły mi się historyczne budowle, takie stereotypowo „chińskie”…

[Recenzja] Jung Chang – Dzikie łabędzie. Trzy córy Chin.

Nie tak dawno napisałam na blogu pierwszą recenzję książki o tematyce wschodnioazjatyckiej i spotkała się ona z pozytywnym odzewem. Jako że pojutrze wyruszam do Chin, książka którą chciałabym Wam dzisiaj polecić jest w podobnej tematyce co „Dobre kobiety“ Xinran. Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o epickiej…

Labirynt lòngtángów, czyli pierwszy dzień w Chinach

Spodziewałam się jakiegoś szoku kulturowego. Zdziwienia. Jakiegoś choćby lekkiego „och?“. A od razu po wyjściu z samolotu poczułam się jak u siebie. Wiele osob mówiło mi, że Szanghaj jest taki „nieazjatycki“ i że to dobre miasto, aby wczuć się w Chiny. Może tak. Ale po wyjściu…